Radża Joga Śhigatse - polub nas na Facebook'u

Czym jest Raja Yoga
Kurs Raja Yogi
01. Cel i środki
02. Zasady
03. Szkoły tajemne
04. Ścieżka
05. Wyniki
06. Jama
07. Nijama
08. Asana
09. Pranajama
10. Pratyahara
11. Przygotowanie
12. Dharana
13. Imaginacja
14. Dhyana
15. Inspiracja
16. Samadhi
17. Kontemplacja
18. Samjama
19. Intuicja
20. Oświecenie
21. Na drogę
22. Literatura cytowana
12 stopni ku Bogu
Pieczęć Inicjacji
Duchowy Nauczyciel
Etapy początkowe
Guru i Mistrzowie Mądrości
Medytacja Raja Yogi
6 Lekcji Radża Jogi

Raja Yoga

Józef Āćārya Świtkowski
DROGA W ŚWIATY NADZMYSŁOWE – RĀDŹA JOGA NOWOCZESNA
Królewskie Zjednoczenie, Ścieżka Królewska

Rozdział VIII.
ASANA [Āsana] (Postawa życiowa)

Niemowlę dlatego najpierw uczy się siedzieć, potem stać, a na końcu chodzić, bo do tych pozycji ciała dostosowuje swoje ciała niewidzialne. Taki porządek kolejny w układaniu ciała przy ćwiczeniach będziesz musiał zachować i ty, aby ćwiczenia odbywały się prawidłowo. Dla Indów pozycja ciała podczas ćwiczeń była warunkiem bardzo szczegółowo opracowanym, bo ciała te wdziewali na siebie dopiero od niedawna. Przepisy najbardziej drobiazgowe opracowała materialistyczna Hatha joga i np. dla pranajamy stworzyła aż 66 różnych pozycji ciała: 32 asany, 24 mudry i 10 kumbhak. Radża joga nie przywiązywała takiej wagi do ciała fizycznego, przepisywała zatem pozycję ciała swobodną na tyle, aby można ją było zachować bez zmiany przez czas dłuższy. Jedynym warunkiem było takie ułożenie ciała, aby głowa, szyja i kręgosłup tworzyły linię prostą, potrzebną dla niezakłóconego przepływu prądów eterycznych. Linię prostą zachowaj i ty w układzie ciała podczas pratjahary, dharany, dhjany i samadhi. Początkowo uprawiaj te ćwiczenia w pozycji poziomej, ułożywszy się jak najwygodniej, później możesz przejść do pozycji pionowej, siedząc prosto lub stojąc.

Warunki asany nie ograniczają się jednak tylko do układu ciała. Nazwa ta oznacza w sanskrycie "postawę", zatem postawę nie tylko cielesną, lecz także psychiczną lub duchową. Nawet postawa cielesna, to nie tylko sam układ ciała, lecz także stan jego zdrowia, jego nastrój, jego sprawność, wreszcie warunki jego otoczenia. Na nic ci się nie przyda najstaranniej ułożona pozycja, jeżeli żołądek masz obciążony trudno strawnymi potrawami lub jeżeli właśnie cierpisz na jakąś chorobę lub dolegliwość, choćby tak niewinną jak katar albo wreszcie jeśli jesteś wyczerpany nadmierną pracą. Tak samo nie poprawi sytuacji układ ciała, jeżeli jesteś rozdrażniony, przygnębiony lub zaniepokojony. Bezwartościowe będzie także układanie ciała, jeżeli nie jesteś pewien, czy za minutę nie przeszkodzi ci ktoś lub coś pilnego. Do ćwiczeń zatem potrzebny jest, oprócz warunków fizycznych, także odpowiedni nastrój i otoczenie.

Wiesz już, że w Hatha jodze "jama" zawiera oczyszczenie się, lecz nie wewnętrzne, a cielesne i obejmuje przepisy tak dla nas proste jak codzienne mycie się, płukanie gardła i nosa, czyszczenie zębów, opróżnianie i utrzymywanie w sprawności jelit itp. To wszystko wykonujesz i bez znajomości jogi, tylko na podstawie przyzwyczajeń nabytych już w dzieciństwie. Przypomnę ci tylko w tym miejscu, że taka higiena ciała nie jest czymś, ponad co mógłbyś czuć się "wyższym", bo nie wolno ci jej zaniedbywać, ani nie doceniać. Może niektóre z tych wskazań zarzuciłeś jako zbyteczne, ale przywróć je w życiu codziennym, a zauważysz jak są pożyteczne. Wskażę ci tylko dwa, może lekceważone przez ciebie. Myjąc się rano, nabierz na dłoń wody i wciągnij ją w oba nozdrza jak tylko możesz najgłębiej, aby wypłukać wnętrze jamy nosowej. Uchroni cię to od kataru, a głosowi nada dźwięczność i czystość. Tak samo szklanka zwykłej wody stawiana co dzień wieczorem przy łóżku, a wypijana rano nie od razu, lecz łyżkami co minutę, podwyższy sprawność twych jelit tak, że środki apteczne nie będą ci potrzebne. Wiesz zapewne jak jest wskazane mycie wieczorem, przynajmniej rąk, jeżeli nie całego ciała, a to nie z powodu czystości pościeli, lecz przede wszystkim, aby uwolnić ciało od przyczepionych do niego cząsteczek eterycznych tych ludzi i przedmiotów, z którymi przez cały dzień się stykałeś.

Wiesz już, że prawdziwy "ty", to twoja jaźń wyższa, nie są zatem tobą twe ciała: ani eteryczne, ani astralne, ani nawet myślowe, a tym bardziej – ciało fizyczne. Musisz więc wobec twych ciał zająć postawę podpowiadającą uczniowi tajemnemu. Ciało fizyczne to tylko mechanizm, silnik, któremu siły napędowej użycza ciało eteryczne. Ciało astralne, to stworzenie żywe i mające własny organizm i własne popędy, ale to również jeszcze nie ty. Nawet ciało myślowe, to także nie ty, tylko twoja maszyna do myślenia, a więc do porównywania i sądzenia. Te ciała nadzmysłowe, to twoje zwierzęta, które – gdy chcesz – zaprzęgasz do twego wozu (ciała fizycznego), aby poruszać się i działać na równi ziemskiej.

Ustosunkowuj się zatem tak do twych ciał, jak właściciel do swych zwierząt. Nie mów – i nie myśl nigdy – "boli mnie" lub "jestem zmęczony, zły, smutny", bo to nie ty czujesz ból, zmęczenie, smutek. To one je czują, twoje ciała, twoje zwierzęta. Dbaj o nie tylko tyle, ile dba o swe konie rozumny właściciel: daj im żywność, spoczynek, staraj się o utrzymanie ich w czystości i na siłach, ale nie wypuszczaj nigdy z rąk cugli władzy nad nimi. Śmiałbyś się z takiego jeźdźca, który mimo cugli w rękach jedzie nie tam, gdzie on chce, lecz tam, dokąd go koń ponosi. Ciała twe muszą być tak "ujeżdżone", aby nigdy nie poniosły cię w kierunku przez ciebie nie zamierzonym. One nie poniosą cię, gdy w tobie będą miały pana nad sobą. Mówiąc lub myśląc o nich mów zawsze: "ono jest głodne" lub "ono się cieszy". Ty zaś, prawdziwy ty, nie czujesz nigdy ani głodu, ani uciechy, jesteś zawsze tylko bezstronnym świadkiem tego, że one głodują lub się cieszą. Zachowując taką postawę wobec twych ciał, zdołasz o wiele łatwiej znieść ich dolegliwości, bo wszakże mniej dolega to, co boli kogoś innego, niż to, co boli ciebie osobiście. A ciebie – twojej jaźni wyższej – nie może przecież boleć ząb, ani nie może cieszyć zarobek pieniężny w przedsiębiorstwie.

Warunki otoczenia nie zawsze są od ciebie zależne. Jeżeli jednak możesz mieć na nie wpływ do pewnego stopnia, to wybierz sobie do ćwiczeń miejsce chronione przed gwarem i ruchem, nie narażone na ciągłe zmiany oświetlenia i w miarę możliwości wolne od obcych przedmiotów. Najlepsza jest do tego mała przestrzeń, nie wypełniona niczym prócz sofy lub leżanki. Dobrze jest, jeżeli da się przyciemnić światło, wystrzegaj się jednak, przynajmniej w początkach, ciemności zupełnej, bo lubią ją tylko duchy ciemne, a przede wszystkim, zważaj, aby do niej nie wchodził nikt prócz ciebie, idzie bowiem o stworzenie w tym pomieszczeniu aury jak najczystszej i najspokojniejszej. Nawet ty sam tam nie wchodź, jeżeli jesteś wzburzony, przygnębiony lub chory. Uważaj to miejsce za swoje sanktuarium.

Z tego nie wynika, że niemożliwe są dla ciebie ćwiczenia tajemne, jeżeli warunki nie pozwalają ci na wydzielenie takiego sanktuarium dla siebie. Jest ono tylko dogodne, ale nie jest niezbędne ["Kto umie postępować według wewnętrznych natchnień, a na zewnętrzne rzeczy mało uważa, temu wszelkie miejsce i wszelki czas dobre są do ćwiczeń..." (E. 141) – przyp. J.A.S.]. Nawet w warunkach najskromniejszych możesz z powodzeniem uprawiać ćwiczenia, jeżeli tylko będziesz szczerze chciał, a nie korzystał z każdej niedogodności, aby się od nich wymawiać. Co dzień wieczorem przed zaśnięciem lub rano tuż po obudzeniu, znajdziesz wolną chwilę na ćwiczenia. Wystarczy 5 minut dziennie, a tych kilka minut możesz poświęcić bez uszczerbku dla obowiązków, choćby najliczniejszych. Ponadto, zdarzą ci się w toku zajęć codziennych chwile odpoczynku lub oczekiwania na coś, które możesz również wykorzystać na ćwiczenia. Jeżeli spacerujesz, to rób to z dala od hałasu i ruchu przechodniów, najlepiej w ogrodzie lub na polach, a tam znajdziesz spokój i ciszę nie tylko na wytchnienie, lecz także i na skupienie do ćwiczeń. Ciało fizyczne i mózg nie biorą udziału w ćwiczeniach wyższych stopni, będą to zatem dla nich okresy całkowitego wypoczynku.

Postawę duchową przygotowujesz sobie dzięki wykonywaniu zaleceń jamy i nijamy. Jednak psułbyś sobie postawę duchową, gdybyś to, co wiesz z nauki tajemnej, zachowywał sobie tylko na czas ćwiczeń, a podczas codziennych zajęć posługiwał się tymi samymi torami myślowymi, które miałeś dawniej wspólne z przeciętnymi ludźmi. Jako uczeń tajemny powinieneś wobec wszystkiego, co ci życie przynosi, zachować postawę całkiem inną niż zwyczajny człowiek. Sposób, w jaki tworzysz sobie pojęcia, nawet o rzeczach najpowszedniejszych, ma być całkiem inny od dotychczasowego. Każde pojęcie, jakie sobie tworzysz o rzeczy, musi ci o niej mówić coś określonego, coś, co ma znaczenie, z czego mógłbyś wysnuwać logiczne wnioski. Tymczasem tworzyłeś często pojęcia, które nie mówiły ci nic, były pustymi nazwami. Teraz wystrzegaj się przyswajania sobie takich nazw pustych, nie zawierających żadnej treści dla ciebie, bo nie zbadałeś ich istoty; nie szafuj nimi w myślach ani w słowach. Zauważysz jak często ludzie rzucają na prawo i lewo takimi słowami jak: histeria, linotyp, modernizm, radiograf, popularność, bałagan itp., nie mając pojęcia, czy i jaka jest treść tych słów. Wystrzegaj się także przypatrywania się różnym rzeczom bezmyślnie, tylko dla nasycenia wzroku lub zaspokojenia ciekawości. Na nic się nie zda patrzenie tylko po to, aby "widzieć". Patrz po to, aby "wiedzieć", aby wzbogacić swe pojęcia. Odpowiednią postawę zachowuj również w chwilach podejmowania postanowień. Nawet w sprawach małej wagi nie bierz się do działania bez rozważenia przedtem potrzeby i celu tego działania. Do czego cię nie skłania żadna rozumna motywacja, tego zaniechaj. Nie pozwalaj sobie również na podejmowanie działania pod wpływem wrażeń lub nastrojów chwilowych. Nie znaczy to jednak, że zalecam ci wahanie i namyślanie się bez końca. Szybkość decyzji nie znajduje się w stosunku odwrotnie proporcjonalnym do jej motywacji. Będziesz nawet coraz częściej znajdował się w sytuacjach, których pomyślne rozwiązanie zależy właśnie od decyzji natychmiastowych, w których każda zwłoka byłaby już utratą korzystnej sposobności, jaka już się nie powtórzy.

Podobnie powinna się różnić twoja postawa w mówieniu od postawy dotychczasowej. Każde twoje słowo niech ma wagę odpowiednią, bo wiesz, że tracisz nad nim władzę, gdy je wypowiesz. Dlatego też bezwartościowe są dla ciebie zwykłe rozmowy towarzyskie, w których przeskakuje się setki razy z przedmiotu na przedmiot, w których dotyka się tematów tylko "po łebkach" bez zgłębienia ich, bez zostawienia nawet czasu na zastanowienie się nad nimi. Nie unikaj jednak takich płytkich towarzystw, bo w nich masz sposobność do poznania, jak ludzie myślą zazwyczaj, a nieraz możesz im się przydać rzuciwszy w rozmowie jakieś ziarno myśli głębszej, które padnie im w dusze i kiedyś, później, wykiełkuje. Strzeż się przy tym tonu mentorskiego lub zachowania się takiego, jakbyś ty wszystko lepiej wiedział i tylko pobłażliwie innych słuchał.

Twoja postawa w działaniu przede wszystkim powinna się liczyć z warunkami otoczenia. Działania dostosuj, jeżeli to możliwe, do uwarunkowań otoczenia, a wystrzegaj się działań przeciw otoczeniu. Byłoby błędne, gdybyś np. w towarzystwie ludzi zajmujących się pracą umysłową chciał odbywać ćwiczenia w grze na fortepianie lub uczył się głośno recytacji. Podobnie byłoby niewłaściwe, gdybyś oczekiwał, że uciszą się wszyscy wokół ciebie, ponieważ ty chcesz np. spać o niezwykłej porze. Niezręczne byłoby np. wejście do winiarni i wygłaszanie do pijących wykładów o szkodliwości alkoholu. Znacznie więcej pomoże ci w tym harmonizowaniu własnych działań z otoczeniem twój wrodzony takt, niż setki przykładów. Streszcza się to w prostej wskazówce: działaj zawsze w stosownym miejscu i w stosownej porze.

Podobną postawę zajmiesz wobec życia całego. Uważaj życie nie za szereg cierpień, a tym bardziej nie za szereg osobistych satysfakcji, lecz za szkołę, w której jesteś po to, aby nauczyć się jak najwięcej. Uważaj swoje ciało fizyczne za mechanizm, którego jesteś właścicielem i dbaj o nie dokładnie tyle, ile dbałbyś o maszynę. Daj mu wszystko, czego mu potrzeba do sił i zdrowia, ale też używaj tych sił do pracy bez oszczędzania ich i bez roztkliwiania się nad ciałem. Wówczas łatwiej przezwyciężysz skłonność do lenistwa i dogadzania ciału, łatwiej również zniesiesz niewygody i cierpienia fizyczne.

Łączy się z tym twa postawa duchowa wobec dążeń, bo zdołasz bezstronnie ocenić swe siły i zdolności. Nie będziesz dążył do niczego takiego, co by przerastało te siły, ale też nie zaniedbasz niczego, na co wystarczy twych sił i zdolności. Wypełniając swe obowiązki nie poddawaj się im bezmyślnie, jak koń pociągowy, który nie rozumie co i po co ciągnie, lecz staraj się je zrozumieć i odkryć ich następstwa dla ogółu ludzkości. Poznasz wtedy stopniowo, że każda twoja czynność, choćby najmniejsza z pozoru, jest potrzebna dla całości. Będziesz się starał zaniechać każdej czynności zbędnej lub przeciwnej harmonii w ogólnym postępie ludzkości.

Nauczysz się także działać zawsze ze skupieniem, choćby to były czynności drobne lub krótkotrwałe. Odzwyczaisz się od myślenia o czymś innym, gdy pracujesz lub od rozpraszania uwagi w różnych kierunkach. Nawet idąc ulicą powinieneś iść ze skupieniem, nie zatapiać się w myślach lub rozmowie, lecz zważać na otoczenie. Zbierzesz wówczas wiele spostrzeżeń, które w roztargnieniu mógłbyś pominąć lub nawet uchronisz się do przykrego wypadku.

Także wobec wnętrza własnego powinieneś zachować odpowiednią postawę, nie zapominać, że ono istnieje, nie żyć wyłącznie tylko wrażeniami i zdarzeniami zewnętrznymi, lecz zagłębiać się od czasu do czasu w swe wnętrze. W chwilach takiego pogrążenia się w sobie odsuń na bok wszystko zewnętrzne, odłącz uwagę od twych ciał i od ich przeżyć, a staraj się uświadomić sobie jak najżywiej twoją jaźń wyższą, odczuć, że ona i ty, to jedno; że ona włada twymi ciałami jako jedyna rzeczywistość naprawdę realna. Potem dokonaj przeglądu twych czynności, uczuć i myśli z całego dnia lub tygodnia – zależnie od tego, kiedy ostatnio wykonywałeś taki przegląd wewnętrzny. Taki "rachunek sumienia" znany ci już z katechizmu, nie jest, bynajmniej, czymś błahym lub zbędnym. Gdy przed oczyma duszy przesuną ci się twe postępki, słowa i myśli, gdy spojrzysz na nie z odwagą i szczerością zupełną, jak sędzia bezstronny, dopiero wtedy sprawdzisz, ile ci jeszcze zostaje do zrobienia w pracy nad swoim oczyszczeniem.

Aby ci egoizm nie mącił tej bezstronności sądu, patrz na te postępki, uczucia i myśli, jak nie na twoje własne, lecz czyjeś inne. Łatwiej jest bez pobłażania sądzić kogoś innego niż samego siebie. Mam tu na myśli, przede wszystkim, szczerość i najzupełniejszą prawdę. Skoro tylko zaczniesz sam przed sobą uniewinniać się z któregoś ze swych postępków lub uczuć, zasłonisz przed sobą jego doniosłość i wytrącisz sobie z ręki możliwość wykorzenienia tego chwastu z twej duszy. Na dalszym stopniu poznasz ćwiczenie zwane "przeglądem wstecznym", które ułatwi ci takie bezstronne ocenianie swych postępków. Teraz tylko postanów wykonywanie takiego rachunku sumienia, takiego sądu nad sobą, wieczorem, codziennie, przed zaśnięciem i tego przyrzeczenia dotrzymuj święcie, choćby dla ćwiczenia się w dokonywaniu postanowień.

Osiem tych właściwości, które mają cechować twoją postawę duchową znajdziesz także w księgach indyjskich pod nazwą "świętej ścieżki ośmiorakiej ", która obejmuje następujące ogniwa:

1. wiedza odpowiednia;
2. chęci odpowiednie;
3. słowo odpowiednie;
4. dzieło odpowiednie;
5. życie odpowiednie;
6. dążenia odpowiednie;
7. skupienie odpowiednie;
8. zatopienie odpowiednie

Nie będziesz zatem mylił tej "ośmiorakiej ścieżki" i jej stopni z ośmioma szczeblami jogi, bowiem tworzy ona cała zaledwie jeden ze szczebli. Znaczenie tej ścieżki dla rozwoju jednego ze zmysłów niewidzialnych stanie się dla ciebie zrozumiałe później; tu tylko zwrócę ci jeszcze uwagę na szczególną ważność postawy, jaką zachowywać powinieneś wobec swego otoczenia.

Zważ, że jako uczeń tajemny, stajesz w stosunku zmienionym do swego otoczenia, chociaż ono tej zmiany stosunku nie spostrzega i spostrzegać nie powinno. W dotychczasowym życiu już nieraz doświadczałeś tego, jak silnie oddziałują na ciebie czyjeś myśli, uczucia i nastroje. W otoczeniu ludzi smutnych lub zdenerwowanych sam przesiąkałeś ich nastrojami. W taki sposób twoje własne nastroje oddziałują na innych w twym otoczeniu. Jeżeli więc, na początku twego "przygotowania" nie umiesz jeszcze od razu opanować twoich myśli i uczuć, to przynajmniej nie pozwalaj sobie na nie w otoczeniu twych bliźnich. Gdy cię przykra myśl, złość lub rozpacz opanuje, a stłumić jej w zarodku nie umiesz, to nie zarażaj nią twego otoczenia, lecz usuwaj się w samotność, a do ludzi wracaj dopiero wtedy, gdy potrafisz nie tylko pokazać im pogodną twarz, ale i twoje wnętrze będzie zupełnie spokojne.

Weź pod uwagę, że wraz z postępem twego rozwoju tajemnego będzie się wzmagać natężenie twych myśli i uczuć, a takie myśli potężne i nastroje wybitne będą oddziaływały tym gwałtowniej na ludzi w twym otoczeniu. Tak samo dzieje się w odniesieniu do otaczających cię przedmiotów, które przesiąkają twymi myślami, uczuciami i nastrojami. Na ścianach i sprzętach osiadają one i przylegają do nich warstwą niezwykle trwałą. Dlatego też, osoby bardziej wrażliwe, po wejściu do czyjegoś mieszkania od razu odczuwają wartość duchową jego mieszkańca, choćby chwilowo był nieobecny.

A podwójnie wystrzegaj się oddziaływać twymi myślami lub uczuciami ujemnie na dzieci. Natura ich, nieodporna jeszcze i wrażliwa, to gleba nadzwyczaj żyzna, na której każdy posiew, czy to dobry, czy zły, kiełkuje niezwykle szybko. Nieraz rodzice w rozmowach uskarżają się na swe dzieci, że one "nie wiadomo skąd" nabierają skłonności do kłótni, do kłamstwa, do obmowy itp., chociaż rzekomo w domu "nic podobnego nie słyszą". Możliwe, że naprawdę nie słyszą, bo rodzice wystrzegają się tych wad w obecności dzieci, ale nie hamują się wtedy, gdy dzieci są nieobecne. Ich kłótnie, wybuchy gniewu, ploteczki towarzyskie, może nawet słowa dwuznaczne, przylepiają się do ścian i do sprzętów, unoszą się obłokiem brudnym w powietrzu i gdy dzieci wrócą do domu, wciskają się w ich dusze, jak zarazki niewidzialne. Dzieci stają się złe, opryskliwe, kłamliwe, podstępne, chociaż rodzice wobec nich starają się zachować przykładność.

Ale i na ciebie samego oddziałują zwrotnie twe uczucia i myśli dawniejsze. Gdy wśród czterech ścian twego pokoiku oddajesz się myślom pesymistycznym, zgryźliwości, zwątpieniu, niechęci do świata i ludzi, a po przechadzce, uspokoiwszy się znacznie, wrócisz do tego pokoiku, wyda ci się on od razu wstrętny i brzydki. To twoje własne myśli i uczucia tak go zabrudziły poprzednio, że teraz wydaje ci się brudny i nieprzyjemny. Jeżeli przebywasz w nim przez chwilę, to ponownie wpadniesz w zgryźliwość i pesymizm, bo ze ścian i ze sprzętów będą na ciebie działać te wpływy pesymistyczne, które poprzednio sam na ściany rzuciłeś. Dlatego też ostrzegam cię, abyś nigdy do twego sanktuarium nie wchodził w nastroju zgryźliwym lub przygnębionym.

Postawa twoja wobec otoczenia nakłada na ciebie jeszcze dalsze wymagania. Idzie tu nie tylko o myśli i uczucia, lecz także o zachowanie się czynne wobec bliźnich. Każdy, czy to jako ojciec lub matka, brat lub siostra, czy jako wychowawca, komendant, opiekun, kupiec, urzędnik, jest w pewnym, niejako obowiązkowym, otoczeniu ludzi bliższych mu lub dalszych. Otóż zasadą twoją ma być to, że nie wolno ci nigdy żądać od innych więcej niż żądasz od siebie. Wprost przeciwnie, wolno ci tylko mniej żądać od innych niż od siebie. Przede wszystkim, nie wolno ci wpadać w gniew o to, że oni nie są tacy, jakimi chciałbyś ich widzieć. Uwagi lub nagany masz prawo im czynić tylko wtedy, gdy upoważnia cię do tego twoje wobec nich stanowisko, a więc: opiekuna, wychowawcy, przełożonego, stróża prawa.

Nie tylko uwag słownych nie wolno ci wypowiadać, jeżeli nie są konieczne. Także twe zachowanie się w ich otoczeniu staraj się ułożyć sobie tak, aby twoja obecność wśród nich była dla nich jak najmniej uciążliwa. Nie daj się nigdy skusić do nakazywania im czynności takiej, która właśnie tobie się podoba. Nie przerywaj im zajęć tylko dlatego, że tobie już się sprzykrzyły. Twoja obecność powinna stale tak harmonizować z otoczeniem, aby ono nigdy nie odczuwało jej przykro, z wyjątkiem tych wypadków, w których otoczenie to rzeczywiście błądzi. Poza tym jednak miej na uwadze to, aby twoja obecność nigdy nie była dla nikogo uciążliwa. A nie będzie, jeżeli dzięki twojemu ciągłemu staraniu będziesz od tegoż otoczenia żądał jak najmniej dla siebie. Wszędzie tam, gdzie to nie jest konieczne, nie żądaj od nikogo, aby tobie ustąpił miejsca, aby dla ciebie się uciszył, aby tobie w czymkolwiek pomagał lub usługiwał. Ty zaś, odwrotnie, ustępuj każdemu, gdzie tylko możesz, zachowuj się jak najciszej i jak najspokojniej, bądź zawsze gotów do pomocy lub usługi, ale tylko na czyjeś życzenie. Nie narzucaj się nigdy nikomu swą pomocą lub swymi radami. Nie narzucaj się także swą pieczołowitością, nawet własnym dzieciom lub krewnym. Wkrótce zaciążyłaby im twoja przesadna troskliwość, sprzykrzyłyby się im twoje nieustanne pytania jak się czują i czy im czegoś nie potrzeba. Jest to, inaczej mówiąc, poszanowanie cudzej indywidualności.

Im wyżej będziesz wstępował na stopnie ścieżki, tym bardziej będziesz rozwijał swoją subtelność uczuć, swój takt wewnętrzny, który bez ćwiczeń i osobnych wskazówek podda ci zawsze sposób postępowania jak najbardziej dostrojony harmonijnie do otoczenia.

Raja Yoga





© 2003-2008 Bractwo Złotej Szaty Świątyni Mądrości Śigatse. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kontakt: raani@shigatse.pl