Radża Joga Śhigatse - polub nas na Facebook'u

Czym jest Raja Yoga
Kurs Raja Yogi
01. Cel i środki
02. Zasady
03. Szkoły tajemne
04. Ścieżka
05. Wyniki
06. Jama
07. Nijama
08. Asana
09. Pranajama
10. Pratyahara
11. Przygotowanie
12. Dharana
13. Imaginacja
14. Dhyana
15. Inspiracja
16. Samadhi
17. Kontemplacja
18. Samjama
19. Intuicja
20. Oświecenie
21. Na drogę
22. Literatura cytowana
12 stopni ku Bogu
Pieczęć Inicjacji
Duchowy Nauczyciel
Etapy początkowe
Guru i Mistrzowie Mądrości
Medytacja Raja Yogi
6 Lekcji Radża Jogi

Raja Yoga

Józef Āćārya Świtkowski
DROGA W ŚWIATY NADZMYSŁOWE – RĀDŹA JOGA NOWOCZESNA
Królewskie Zjednoczenie, Ścieżka Królewska

Rozdział XI.
PRZYGOTOWANIE

Tych pięć szczebli, o których przeczytałeś dotychczas, tworzy razem, jak wiesz, ścieżkę przygotowawczą. Przez siedem lat będziesz miał dość pracy nad sobą i będziesz mógł nazwać się szczęśliwym, jeżeli w ciągu siedmiu lat osiągniesz na niej tyle, aby być dostatecznie dojrzałym do wstępu na ścieżkę czeladztwa. Jeżeli niektóre z tych zadań wykonasz mniej doskonale niż inne, wolno ci będzie mimo to wstąpić, ale na czeladnika próbnego. Nie jest niezbędnie konieczne, abyś najpierw wykonał jak najzupełniej przygotowanie, nim możesz dostąpić oświecenia. Dopuszczalne jest, abyś w niektórych kierunkach uprawiał nadal przygotowanie, podczas gdy w innych otrzymujesz już oświecenie. Jest tu podobnie, jak w szkołach. Jeżeli w niektórych przedmiotach wykażesz tylko mierne postępy, ale w innych bardzo dobre, to wynik ogólny świadectwa uprawni cię do przejścia do wyższej klasy. W niej musisz oczywiście uzupełnić braki, bo inaczej nie podołasz jej zadaniom.

Przygotowanie to tylko jedna klasa, a jama, nama, asana, pranajama i pratjahara to różne przedmioty nauki. Szczeble te zatem nie następują kolejno po sobie, lecz biegną równocześnie obok siebie. Jeżeli czytałeś o pranajamie np. później niż o jamie, to powód jest ten, że bez pewnego, choćby bardzo początkowego, oczyszczenia się, niemożliwe jest oddawanie się ćwiczeniom stopni dalszych. Podobnie będzie w klasie wyższej. I tam dharana, dhjana i samadhi biegną równolegle obok siebie, tworząc razem samjamę, ale bez pewnej biegłości w dharanie nie zdołasz owocnie uprawiać dhjany.

Wprawdzie o trzech wyższych stopniach mógłbyś nie wiedzieć nic i odłożyć zainteresowanie nimi aż do czasu, gdy po siedmiu latach okażesz się dojrzałym do oświecenia, ale na tych stopniach pojawią się owoce tego, co zasiałeś, uprawiając przygotowanie, a każda prawdziwa szkoła tajemna, dając uczniowi jakiekolwiek zadania, zawsze wyjaśnia mu, jaki będzie wynik. Powinieneś zatem wiedzieć, do jakich wyników dojdziesz przez przygotowanie.

Zadaniem ogólnym okresu przygotowawczego jest, jak wiesz, oczyszczenie i opanowanie twego ciała myślowego, astralnego i eterycznego, a przez to i fizycznego. Po ich całkowitym opanowaniu, będziesz dopiero mógł je przekształcić, czyli "prześwietlić" tym, co da ci oświecenie. To przetwarzanie siebie w innego człowieka jest właśnie wynikiem jogi. Twoja jaźń wyższa prześwietli twe ciała tak, że blask jej będzie się przez nie przebijał. Stopnie przygotowawcze mają tylko umożliwić jej to prześwietlenie. Mają oczyścić twe ciała, dać ci do ręki całkowitą władzę nad nimi i naprawić ich funkcje tak, aby były dla ciebie sprawnymi narzędziami, posłusznymi ci na każde skinienie i funkcjonującymi bez zarzutu. Dostosowanie tych narzędzi do funkcji, jakich będzie od nich wymagać "oświecenie" nastąpi na wyższych stopniach; tu celem było tylko ich oczyszczenie i naprawa.

Opanowanie ciała fizycznego, a przez nie także ciał niewidzialnych, jest – jak wiesz – celem Hatha jogi. Poprzez intensywne ćwiczenia, po części bardzo bolesne (tzn. "tapas"), Hatha jogin zmierza do zdobycia nad swym ciałem władzy tak wszechstronnej, aby mógł zadawać mu ból, kierować funkcjami jego narządów wewnętrznych, wprawiać je w katalepsję i wysuwać zeń na zewnątrz ciało eteryczne lub astralne. Oprócz wykonywania tych ćwiczeń, Hatha jogin "oczyszcza" swoje ciało fizyczne, wstrzymując się od spożywania mięsa, alkoholu i użycia płciowego, aby w ten sposób, niejako "od dołu" oddziałać przez ciało fizyczne także na ciało eteryczne i astralne. Jest to, bez wątpienia, możliwe do osiągnięcia, ale tylko częściowo, do pewnego stopnia, a objawem tego osiągnięcia jest uzyskanie zdolności medialnych [Głośne media parapsychiczne czasów obecnych są właśnie wcieleniami dawniejszych Hatha joginów, dlatego poziom moralny mediów bywa bardzo różny – przyp. J.A.S.]. Hatha jogin będzie potrafił dzięki prostemu napięciu woli wywoływać zjawiska lewitacji, telekinezy, aportów, a więc czynić "cuda" w przekonaniu ludzi nieoświeconych. Zdoła także osiągnąć pewien rodzaj jasnowidzenia niższego stopnia (w dolnych sferach astralnych) i nawiązywać łączność z "duchami" spirytystów.

Wiesz już, że to nie jest droga właściwa, gdyż pomija oczyszczenie ciała myślowego i nawiązanie łączności z jaźnią wyższą. Nie można rozwijać ducha przez ciało, lecz odwrotnie: tylko rozwój moralny może trwale wpływać na ciała jako narzędzia ducha. Dlatego nie podawałem ci żadnych wskazówek, jak opanować ciało fizyczne, nie zalecałem ci wstrzemięźliwości od mięsa, od używek, od zadowalania popędów fizycznych. Przecież rozumny właściciel konia nie będzie go głodził ani nie będzie zwalczał jego popędów, lecz będzie nimi kierował do swoich celów. Jeżeli uważasz, że w początkach twego przygotowania łatwiej ci będzie opanować niektóre namiętności przez wstrzemięźliwość fizyczną, możesz ją uprawiać, ale nie spodziewaj się po niej zbyt wiele.

Logiczne jest, aby oczyszczanie zaczynało się od góry i schodziło coraz niżej. Dlatego też zacząłeś oczyszczanie od ciała myślowego. Starałeś się usunąć ten obłok drobnych i marnych myślaków, obcych lub swoich własnych, który otaczał przedtem twoje ciało myślowe chmurą nieprzeniknioną. Teraz przestrzeń wokół twego ciała myślowego jest wolna i czysta, nie zasłania ci już widoku i dzięki temu będziesz mógł na wyższym stopniu otrzymywać inspiracje, spostrzegać myśli obce. Będą to nie tylko myśli ludzi, bo taka zdolność niewiele by się różniła od telepatii, lecz będą to przede wszystkim myśli istot wyższych nad ludzi, istot zamieszkujących te światy, z których ludzie czerpią natchnienia.

Zdołasz zatem ciałem myślowym sięgać w górę, ale wpływ tego ciała oczyszczonego spłynie też w dół, na ciała niższe. Zarzucisz myśli niepotrzebne, a zaczniesz myśleć o rzeczach potrzebnych. Przez to w ciele astralnym będzie powstawało o wiele mniej uczuć niepotrzebnych, o wiele mniej pokus i pożądań. Oczyszczenie ciała myślowego z całego balastu myśli niepotrzebnych i nikłych uczyni zeń narzędzie niezwykle sprawne i dokładne. Myśli twoje będą tak jasne, wyraziste i logiczne, że nie byłoby to w ogóle możliwe dla człowieka, który nie przeszedł przez przygotowanie podobne do twojego.

Zmieni się również twoje ciało astralne. Dotychczas wyglądało jak różnobarwny obłok, pozbawiony określonych zarysów, zmieniający ustawicznie formę i barwy, kłębiący się i migający raz ciemniej, raz jaśniej. Prądy i wiry astralne wnikały weń bez przeszkody, zmieniały jego kształt i zabarwienie, powodowały w nim wybuchy i wrzenia coraz to inne. Po przygotowaniu ciało to zyska przede wszystkim kształt określony i wyraźny kontur. Znikną w nim różne nagłe wybuchy i nie uregulowane drgania, chociaż nie ustanie jego ruch wirowy i ustawiczne przepływanie prądów, teraz już prądów własnych, nie narzuconych z zewnątrz. Znikną z niego ponadto albo przynajmniej stracą znacznie na natężeniu niektóre mniej piękne barwy, takie jak: krwista czerwień, szara zieleń, nieprzejrzysta czerń lub mętny fiolet. Pojawi się natomiast kilka barw nowych, niezwykle świetnych i czystych.

Tak samo wyniki przygotowania będą zauważalne w ciele eterycznym. Zamiast bezkształtnej masy wypełniającej w przybliżeniu kontury ciała fizycznego, jednak z licznymi naroślami i guzami, mętnej i ciemnej, rozświetlonej tylko w niektórych punktach, jakby słabo żarzącymi się węglami, pojawi się teraz postać wyraźnie ukształtowana, złożona z trzech części wyraźnie oddzielnych, błyszcząca kilkoma gwiazdami kolorowymi, miedzy którymi wiją się barwne prądy.

Te świetlne gwiazdy, to padmy twego ciała eterycznego, czyli "kwiaty lotosu" (czakry). Rozwinęły się przez wykonywanie przygotowania, a później świecą już jasno i wirują ruchem prawidłowym. Gwiazdy te mają, jak wiesz, każda inną liczbę ramion, czyli "szprych koła". Mniej więcej w środku ciała świeci lotos dziesięciopłatkowy; z pączka zawierającego pięć płatków żywych, a drugie pięć uśpionych, rozwijałeś spełniając pięć przykazań jamy te pięć płatków z uśpienia, a do rozkwitu doprowadziłeś cały "kwiat" owym ćwiczeniem oddechowym przesyłającym powietrze z brzucha do płuc i odwrotnie. Gdybyś go zaczął budzić do ruchu od razu ćwiczeniem oddechowym, nie ożywiwszy go poprzednio wykonywaniem jamy, wtedy wprawiłbyś czakrę w ruch przeciwny normalnemu! Na skutek tego również prądy w ciele eterycznym krążyłyby nieprawidłowo, posiadłbyś zdolności mesmeryczne, ale ten mesmeryzm działałby na innych ludzi jak alkohol: zamiast leczyć usypiałby tylko ich choroby i znieczulałby ich chwilowo na cierpienia. Natomiast twój mesmeryzn będzie czysty i zdrowy, bo i twoje ciało eteryczne jest zdrowe i oczyszczone. Nadmiaru tego mesmeryzmu, tych sił witalnych będziesz mógł używać do leczenia bliźnich i przynoszenia im ulgi w cierpieniach. Zadanie główne, które masz wykonać, nie zmierza jednak w tym kierunku. Nie masz wybrać zawodu lekarza magnetyzera, bo czekają cię ważniejsze zadania: będziesz leczył i wzmacniał dusze, nie ciała.

Oprócz 10-płatkowej zbudzisz z uśpienia także inne padmy, chociaż jeszcze nie wszystkie, bo do niektórych jest potrzebne wykonywanie ćwiczeń dharany i dhjany. "Uzdatnienie poszóstne", które sobie przyswoiłeś, stosując zalecenia nijamy, rozwinie ci padmę 12-płatkową mieszczącą się w pobliżu serca. I w niej poprzednio poruszało się sennie sześć jej płatków, a drugie sześć było nieczynnych, teraz zaś świecą się wszystkie i wirują prawidłowo. W głowie, mniej więcej w tym punkcie, w którym przewód nosowy łączy się z gardłem świeci gwiazda 16-ramienna; doprowadziła ją do rozkwitu "szlachetna ścieżka ośmioraka". Natomiast, pozostała jeszcze w pączku czakra 8-płatkowa, chociaż dzięki pracy nad "czterema kwalifikacjami" rozbudziłeś z uśpienia cztery jej płatki i wprawiłeś w ruch zgodny z czterema drugimi. Do pełnego rozkwitu dojdzie ten kwiat lotosu dopiero na ścieżce czeladnika.

Ale i te padmy, które dotychczas ożywiłeś dają ci cały szereg całkiem nowych spostrzeżeń, bo już działają prawidłowo jako "zmysły nadzmysłowe". Czakra 12-płatkowa, oprócz wzmożenia twej żywotności i uzdolnienia mesmerycznego, pozwala ci odczuwać usposobienie ludzi w taki sposób, że jednych nazwiesz ciepłymi, innych chłodnymi, chociaż będzie to oczywiście tylko opis. Lotos 16-płatkowy dołączy tu spostrzeżenia świetlne; tych, których określiłeś jako ciepłych, nazwiesz jasnymi, zimnych – ciemnymi, obojętnych – szarymi. Spostrzeżenia te otrzymają ponadto pewne formy: odróżnisz kształt myśli jednych ludzi od drugich, a nawet formy, jakimi wyrażają się prawa zjawisk w przyrodzie. Nie będą to jeszcze spostrzeżenia ścisłe, lecz najpierw niejako wrażenia ogólne, ale umocnią cię w zaufaniu do tej drogi, po której idziesz, bo będziesz mógł sprawdzić, że idziesz nią nie na próżno, skoro już pojawiają się wyniki.

Jednak nie tylko po różach będziesz stąpał. Ta rozbudzona wrażliwość narządów nadzmysłowych da ci, oprócz przeżyć ciekawych, także szereg przejść przykrych. Będziesz w takim położeniu, jak dziecko, na które działają z wszystkich stron wrażenia dodatnie i ujemne, a ono nie umie jeszcze poradzić sobie z nimi, nie umie się bronić przed nimi. Twoje zmysły niewidzialne, dopiero świeżo zbudzone z uśpienia, będą początkowo równie nieudolne w odbieraniu wrażeń, jak i w zamykaniu się przeciwko nim.

Jednym z takich przykrych objawów, z którym nie od razu będziesz umiał sobie poradzić, będzie uczucie duszności i skrępowania, gdy znajdziesz się w ludzkim tłumie. Ciało astralne sięga przeciętnie o pół metra poza obręb ciała fizycznego, zatem, w ludzkim tłumie obce ciała astralne będą wnikały w twoje i sprawiały ci uczucie ucisku potęgujące się czasami aż do mdłości. Duchowy chłód ludzi wyczuwany czakrą 12-płatkową będzie dla ciebie niezwykle przykry, dopiero po upływie pewnego czasu będziesz umiał np. podać bez uczucia odrazy rękę takiemu człowiekowi. Uczucia i nastroje obce będą z niezwykłą łatwością pobudzały do harmonijnych wibracji twoje ciało astralne. Człowiek zrozpaczony wzbudzi w tobie od razu rozpacz, a czyjś wybuch gniewu tak samo rozkołysze twoje ciało astralne. Spostrzeganie myśli ludzkich będzie w tobie budziło podobne myśli, a jeżeli będziesz się starał im opierać, to znów łatwo popadniesz w pogardę dla tych ludzi za ich myśli marne i egoistyczne.

Wśród takich to przeżyć bolesnych i radosnych oraz wśród mnóstwa jeszcze innych, wije się ścieżka twojego przygotowania. Do tego musisz dodać okresy "ciemności duchowej", które będą cię nawiedzały z coraz to większą siłą oraz stałe poczucie pustki i osamotnienia, które będzie ci towarzyszyć ciągle na ścieżce. Nie zapominaj także, że im wyżej będziesz wstępował na stopniach ścieżki, tym bardziej będzie się wzmagać zaciekłość tych potęg niższych, które uważały cię za swój dotychczasowy łup i tym usilniej będą podsuwały ci przeróżne pokusy i sidła, abyś w nich uwiązł i zszedł ze ścieżki. Pomocne im w tym będzie także zaślepienie ludzi, bo ludzie nie lubią, aby ktoś różnił się od nich. Dopóki byłeś człowiekiem przeciętnym, dopóki miałeś ułomności, które inni mogli ci wybaczać, dopóty byłeś do nich podobny, nie przerastałeś ani o włos ich poziomu. Jednak z chwilą, gdy zaczynasz przerastać ich o głowę, zwracasz uwagę wszystkich wokoło. Ale nie jest to uwaga przyjazna, raczej zawistna. Nie mogąc dojść, dlaczego ich przerosłeś, zaczynają wyszukiwać wszystkie twoje słabostki, strony ujemne, nie dla poprawienia ciebie, lecz dla uspokojenia siebie, że oni nie są gorsi, a twoje wyrośnięcie nie jest dowodem twej wyższej wartości. Pamiętaj, że w takich wypadkach bystrość wzroku osób z twego otoczenia zaostrza się nadzwyczajnie.

Najdrobniejszą usterkę w twym charakterze, najdrobniejszą wadę, odkryją w tobie, choćbyś ją taił jak najstaranniej, ponadto wyciągną ją przed "opinię publiczną" i rozdmuchają do rozmiarów potwornych, aby tylko cieszyć się, że znaleźli "plamę na słońcu". Nie jest to ich złość, tylko niewiedza. Są tylko ślepymi narzędziami w rękach tych mocy niskich, które spostrzegają, że im się wymykasz i tym usilniej walczą o zatrzymanie ciebie w swych pazurach. Pamiętaj zatem, że na nic ci się nie zda, jeżeli chciałbyś jakąś choćby najdrobniejszą plamkę na duszy zostawić i uniewinniał ją przed sobą lub chciał ukryć przed swym sumieniem. Ludzie ją niechybnie wyszperają, wyciągną na jaw i powiększą dziesięciokrotnie. Przypomną ci nawet grzechy twej młodości, które może uważasz za już dawno odrobione. Uzbrój się zatem w siłę i wytrwałość, aby wytrzymać z godnością ataki zewsząd, które będą ci już stale towarzyszyły.

Bez wątpienia nie będzie to miłe, ale musisz się z tym pogodzić. A przydatne będzie ci bardzo, bo gdybyś chciał sam przed sobą ukryć jakąś choćby małą niedoskonałość w twym charakterze, wynajdą ją inni i postawią ci ją przed oczami. Będzie to dla ciebie zbawiennym lekarstwem przeciwko zarozumiałości i przeciw pobłażaniu sobie. Dopiero wówczas zobaczysz, jak trudno jest oczyścić się najdokładniej z wszelkiej próżności, z wysokiego mniemania o sobie. Nie raz powiesz sobie: "Czego oni ode mnie chcą? Przecież jestem już o tyle od nich wyższy, że żaden mi nie dorówna, a jeszcze im tego za mało?". Gdy tak powiesz, będziesz nie wyższy, lecz niższy od nich, bo oni wiedzą, że są ułomni, a ty nie chcesz się do tego przyznać przed samym sobą. I nie koniec na tym.

Zamiast niechęci za to do bliźnich, pozornie całkiem słusznej, masz rozwinąć i utrzymywać stale w sobie już nie wyrozumiałość dla nich, nie "przebaczenie" za "przykrości", jakie ci wyrządzają "niezasłużenie", lecz miłość i wdzięczność. Bądź im wdzięczny za tę naukę, którą ci dają, za to wytykanie błędów, do jakich ty sam przed sobą nie chcesz się przyznać. Oni pomagają ci w oczyszczeniu, a nie szkodzą. Zatem nie powinieneś żywić do nich uczucia pogardy lub niechęci, bo byłby to jeden z najbardziej przykrych twoich upadków na ścieżce, z którego nie podniósłbyś się łatwo. Bierz ludzi takimi, jacy są, a nie takimi, jakimi ty chciałbyś ich mieć. Jednak siebie kształć tak, abyś był naprawdę taki, jakim siebie chcesz widzieć.

W miarę swego wstępowania w górę po szczeblach ścieżki, będziesz otrzymywać coraz wyższe uzdolnienia, będziesz po prostu stawał się coraz bardziej ponad-przeciętnym człowiekiem. Nie sądź jednak, że te zdolności otrzymasz dla siebie. Od zdolnego żąda się więcej, niż od mniej uzdolnionego. Zasada ta obowiązuje nawet w szkołach, nie tylko na ścieżce. Wszystkie wyższe uzdolnienia, które będziesz kolejno otrzymywał na ścieżce, dane ci będą po to, abyś mógł tym więcej pomagać innym ludziom. Jakże jednak zdołasz im pomagać, jeżeli odsuniesz się od nich z pogardą lub choćby tylko z tajoną urazą? Jak nazwałbyś matkę, która dla swoich dzieci żywiłaby pogardę dlatego, że mniej wiedzą od niej lub która by miała dla nich niechęć za to, że sprawiają jej przykrości swą niewiedzą? Nie mów, że bliźni to nie twoje dzieci, bo właśnie są twoimi dziećmi. Masz im być opiekunem duchowym, masz ich uczyć i prowadzić, a przede wszystkim masz im świecić przykładem. Masz każdemu z nich mówić nie słowami lecz własnym przykładem: "Ja zdołałem się nieco wznieść i oczyścić, to zdołasz i ty, zechciej tylko!".

A jakże jednak zdołałbyś być im opiekunem, być im "bratem starszym" gdybyś ich nie kochał? Zapewne znane ci jest to zdanie niesłychanie doniosłe i mające zastosowanie we wszystkich dziedzinach wiedzy tajemnej: "Objawić ci się może tylko to, co pokochasz; do czego odnosisz się z niechęcią, tego nie poznasz nigdy, bo twa niechęć stawia mur między nim a tobą". Do serca ludzi trafisz tylko sercem, a nie pogardą. Musisz pozyskać ich zaufanie, jeżeli masz ich prowadzić. Pomocy z rąk wrogich nikt nie przyjmie. Zatem za mało byłoby tylko wybaczyć im, że wyciągają na jaw twe ukryte błędy. Musisz im przyznać słuszność i odczuć dla nich wdzięczność. Musisz im wpoić niezachwiane przekonanie, że cię to nie dotknęło, że nic przykrego nie zrobili – owszem pomogli, więc nie wpłynęło to ujemnie na twe dla nich uczucia.

Wówczas sprawdzisz czynem słowa Ewangelii: "Kto na ciebie kamieniem, ty na niego chlebem", bo rozumiesz już, że nie jest to dla ciebie przykazanie teoretyczne, ale mające znaczenie praktyczne. Wtedy także – ale dopiero wtedy – wytrącisz broń z ręki mocom niższym, dla których ludzie są tylko ślepymi narzędziami. Gdy to wyjawianie twych ukrytych błędów nie sprawi ci przykrości, nie dotknie urażonej dumy, nie natrafi w ogóle na zarozumiałość, lecz przeciwnie, na wdzięczność i uznanie, dopiero wówczas stępi się ta broń, która jest postrachem dla zwykłych ludzi. Przez to "biczowanie" moralne musisz przejść, bo przecież wstępujesz w ślady Chrystusowe. Dalsze stacje jego męki oczekują cię na stopniach wyższych.

Po przejściu stopni przygotowania, możesz jeszcze zawrócić. Możesz jeszcze zejść ze ścieżki i wrócić na drogę szeroką i wygodną, którą bez wielkich wysiłków kroczy powoli ogół ludzkości.

Nie jesteś jeszcze przyjęty na czeladnika, nie złożyłeś żadnych zobowiązań, wolno ci wystąpić ze szkoły. Wróciwszy do świata, będziesz tam, dzięki przebytemu przygotowaniu, niezwykle pożytecznym i cennym członkiem społeczeństwa. Rozwinięte dotychczas uzdolnienia wysuną cię na odpowiednie stanowisko w życiu. Będziesz nawet miał prawo owoce tego uzdolnienia obracać częściowo na korzyść osobistą, bo w świecie, na jego drodze szerokiej, nie obowiązują jeszcze prawa Nowego, lecz Starego Zakonu. Obowiązywać cię będzie tylko jeden warunek: abyś swyh uzdolnień nie używał na niczyją szkodę. Wtedy utraciłbyś je nieuchronnie.

Jeżeli jednak naprawdę dorosłeś do ścieżki, to nie zatrzymasz się w połowie drogi. Nie odstraszą cię dalsze jej trudności. Nie odstraszy cię również przykazanie: "Nic dla siebie, wszystko dla drugich". W twej duszy coraz jaśniej będzie świtać prawda mało komu dostępna, że tylko to, co czynisz dla drugich, czynisz naprawdę dla siebie. Przeświadczenie to wzmoże tym silniej i umocni twoje postanowienie dojścia tą ścieżką aż do szczytu, bo im wyżej będziesz, tym więcej zdołasz czynić dla drugich. Zapragniesz zostać świadomym "pomocnikiem Pomocników", wejść u szczytu w te koła Istot Wzniosłych, które rzeczywiście w swym ręku dzierżą losy Ziemi. Wtedy ze zdwojoną energią, z niewyczerpaną wytrwałością, przystąpisz do opanowania trzech szczebli wyższych.

Raja Yoga





© 2003-2008 Bractwo Złotej Szaty Świątyni Mądrości Śigatse. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kontakt: raani@shigatse.pl