Radża Joga Śhigatse - polub nas na Facebook'u

Czym jest Raja Yoga
Kurs Raja Yogi
01. Cel i środki
02. Zasady
03. Szkoły tajemne
04. Ścieżka
05. Wyniki
06. Jama
07. Nijama
08. Asana
09. Pranajama
10. Pratyahara
11. Przygotowanie
12. Dharana
13. Imaginacja
14. Dhyana
15. Inspiracja
16. Samadhi
17. Kontemplacja
18. Samjama
19. Intuicja
20. Oświecenie
21. Na drogę
22. Literatura cytowana
12 stopni ku Bogu
Pieczęć Inicjacji
Duchowy Nauczyciel
Etapy początkowe
Guru i Mistrzowie Mądrości
Medytacja Raja Yogi
6 Lekcji Radża Jogi

Raja Yoga

Józef Āćārya Świtkowski
DROGA W ŚWIATY NADZMYSŁOWE – RĀDŹA JOGA NOWOCZESNA
Królewskie Zjednoczenie, Ścieżka Królewska

Rozdział XII.
DHARANA [Dhāraņā] (Skupianie uwagi)

Pierwszym ze stopni wyższych, a szóstym z rzędu w ich ogólnym szeregu na ścieżce, jest Dhāraņā lub koncentracja. Wiesz już, że ćwiczenia zmierzają tu do uzyskania biegłości w skupianiu uwagi na jednym przedmiocie, bez odwracania jej przez czas oznaczony na przedmioty postronne. Wiesz także, że przedmiotem uwagi nie musi być jakaś rzecz fizyczna, lecz równie dobrze może nim być wrażenie zmysłowe lub pamięciowe. Dzięki wyćwiczeniu pratjahary nauczyłeś się władać swą uwagą, podłączać ją do czego zechcesz i odczepiać swą wolą. Wyćwiczyłeś uwagę tak, że bez twej woli nie oderwie się od wybranego przedmiotu i nie podąży za innym, choćby ten inny wywierał nawet niezwykle silne wrażenie na zmysłach. Teraz masz ze sprawności twej uwagi korzystać, masz jej, jak posłusznego narzędzia, używać do dalszych celów.

Tłumaczenie terminu " Dhāranā " jako "koncentracja" nie jest ścisłe. Utrzymywanie uwagi na wybranym przedmiocie jest właśnie skupieniem jej na nim, i to wykształciłeś pratjaharą. Teraz zdolność skupienia się masz wykorzystać po to, aby nie tylko przez czas dowolny utrzymać uwagę na danym przedmiocie, ale i dowiedzieć się o nim jak najwięcej przez takie skupienie.

Dhāranā zatem jest sposobem uzyskiwania wiedzy, jest oświecaniem się o własnościach przedmiotów. Że na tej drodze można uzyskiwać wiedzę o przedmiotach, zrozumiesz, gdy wykonasz dwa małe doświadczenia. Weź w rękę szpilkę i ukłuj się w drugą rękę tak lekko, aby ledwie ślad krwi się pokazał. Odczujesz ukłucie jako ból, niewielki zresztą, i na tym zakończysz doświadczenie. Dowiesz się, że ukłucie jest bolesne, to znaczy dowiesz się tyle, ile z takiego doświadczenia dowie się dziecko, gdy ukłuje się po raz pierwszy w życiu.

Przejdź teraz do drugiego doświadczenia. Zwróć uwagę wyłącznie na miejsce ukłute i zatrzymaj ją na nim przez chwilę. Spostrzeżesz, że przede wszystkim ukłucie – niezbyt głębokie – nie jest wcale bolesne. Samego momentu ukłucia nie odczujesz bynajmniej przykro i tu już możesz sprostować twe dawniejsze doświadczenie, jakoby ukłucie bolało. Utrzymując uwagę na ukłutym miejscu, odczujesz, że ból zaczyna się pojawiać dopiero po chwili, że jest największy wtedy, gdy krew wystąpi i że można ból rozdzielić na dwa odrębne wrażenia: jedno wrażenie bólu szczypiącego, a drugie wrażenie jakby w miejscu ukłucia tkwiło jakieś ciało obce, którego rozmiary stają się coraz większe. Dalsze skupianie uwagi na tym miejscu nauczyłoby cię jeszcze więcej. To, co przytoczyłem, wystarczy ci jednak, abyś ocenił wyniki, do jakich można dojść dharaną. Nie ma tu nic nadzmysłowego, nic cudownego. Dzięki prostemu skupieniu uwagi przez dłuższy czas, dochodzisz do wiedzy o wiele większej i dokładniejszej niż mógłbyś uzyskać bez takiego skupienia uwagi na obserwowanym przedmiocie.

Oczywiście ćwiczenia dharany nie ograniczają się do zmysłu dotyku ani do twojego ciała. Oto słyszysz np. ćwierkanie ptaszka. Zwróciwszy na nie uwagę, spostrzeżesz, że ptaszek musi być gdzieś w pobliżu, ocenisz słuchem kierunek, z którego świergot pochodzi, uznasz go za donośny lub słaby, za miły dla ucha lub przykry. Powtórzysz więc to samo, co nie raz już w życiu zauważyłeś. Teraz jednak przez chwilę zatrzymaj na tym ćwierkaniu skupioną uwagę. Spostrzeżesz, że ćwierkanie to składa się z kilku dźwięków różnej wysokości, że są przerwy między poszczególnymi ćwierknięciami i że ptaszek coś mówi tym swoim językiem, że jest to coś więcej niż świergot dla twej przyjemności lub przykrości, jak może sądziłeś dotychczas. Wsłuchując się z największą uwagą, zaczniesz do pewnego stopnia odczuwać współczucie z ptaszkiem. W twej duszy zaczną się budzić uczucia pokrewne tym, jakie ptaszka skłoniły do ćwierkania. Odczujesz coś jak przestrach, może ból lub radość i zadowolenie. Dowiesz się, co ptaszek wyraża swym świergotem: zaczniesz rozumieć jego mowę, a tego byś bez dharany nie umiał.

Inny przykład. Spójrz na krzesło, stojące obok ciebie. Gdy przyjrzysz mu się uważnie, spostrzeżesz, że jest drewniane, politurowane, dobrze zachowane mimo używania, że sporządzone jest z drzewa twardego i bardzo trwale zbudowane. Wydaje ci się, że już nic więcej ponad to nie zdołasz spostrzec, choćbyś uwagę wytężał przez godzinę. Spróbuj jednak utrzymać na nim nadal skupioną uwagę. Oto widzisz już coś nowego. Oparcie dla pleców jest szczególnie mocno wytarte, a nogi przednie są zarysowane, jakby posiekane. Zniszczył je tak człowiek, który w nim często siadywał. Nie jest to więc krzesło używane przy pracy spokojnej i skupionej, lecz w jadalni albo w pokoju dziecięcym. Ponadto na krawędzi krzesła są ślady zacięcia nożykiem, zatem krzesło stało w pokoju dziecinnym i to w pokoju chłopczyka. Wiesz już znacznie więcej o tym krześle niż poprzednio. Gdybyś przedłużył skupianie uwagi na nim, dowiedziałbyś się jeszcze nowych szczegółów. Nie sądź jednak, że taka dharana jest dla ciebie bez wartości, a potrzebna byłaby co najwyżej agentom policji śledczej. Sherlock Holmes uprawiał właśnie dharanę i dlatego mógł wyśledzić szczegóły niedostępne dla innych. Tobie zaś taka dharana uprawiana na przedmiotach "martwych" jest przydatna nie jako cel, lecz jako środek, jako ćwiczenie w zastosowywaniu skupienia uwagi.

Dalszy przykład. Masz na stole przez sobą kwiat bzu w wazonie. Przyglądając mu się z uwagą, spostrzeżesz, że ma miłą barwę fiołkową, że widocznie został niedawno zerwany, bo nie widać śladów więdnięcia, że niektóre kwiatki są jeszcze zamknięte w pączkach, a inne już w pełni rozkwitłe. Spostrzeżesz ponadto, że ubarwienie nie u wszystkich jest jednakowe; niektóre kwiatki są jaśniejsze od innych; zauważysz, że każdy ma cztery płatki, a tylko bardzo rzadko napotkasz pięć płatków lub więcej. Teraz zastosuj dharanę, to znaczy utrzymuj nadal uwagę skupioną. Oto zaczynasz już odróżniać kwiatki starsze od świeżo rozkwitłych, bo starsze są jaśniejsze ubarwieniem, po prostu "siwieją". Ponadto barwa ich jest bardziej matowa, świeżych natomiast błyszcząca. Patrząc dalej z uwagą, widzisz, że nie jest to "błyszczenie", które świeżym kwiatkom nadaje świeżość, wyglądają raczej, jakby były wilgotne. Ale nie jest to i wilgoć, co możesz sprawdzić dotykiem. Namyślając się jak to określić, zmniejszasz na chwilkę natężenie wzroku i zauważasz coś, co początkowo bierzesz za skutek znużenia wzroku: kwiatki są powleczone jaśniejącą mgłą. Jednak to nie halucynacja, bo kwiatki starsze widzisz wyraźnie, a kontury świeższych rozwiewają się w pewną puszystość. Oto doszedłeś, dzięki dharanie, do pierwszych spostrzeżeń aury eterycznej kwiatów, ich poświaty.

Na podstawie tych kilku przykładów potrafisz już stworzyć sobie pojęcie o kierunku, w jakim mają iść twoje ćwiczenia w dharanie. Zrozumiesz także, że uprawiać je możesz wszędzie i zawsze, nie potrzeba do nich ani szczególnych przedmiotów, ani odrębnych godzin, bo sposobności do ćwiczenia znajdziesz codziennie i w każdych warunkach otoczenia. Każdy przedmiot ujrzany, każdy dźwięk usłyszany, każde wrażenie odczute, dostarczy ci takich sposobności.

Nie sądź jednak, że dharana nakazuje posługiwanie się koniecznie tylko jednym zmysłem. W pratjaharze nauczyłeś się wyłączać i włączać dowolnie różne "stacje telefoniczne", teraz stosuj nabytą umiejętność. Im więcej zmysłów jednocześnie lub kolejno zwrócisz na badany przedmiot, tym rozleglejszą wiedzę o nim uzyskasz. Obserwując kwiat, zwróć nie tylko nań wzrok, lecz także dotknij go, powąchaj, nawet posmakuj. Zebrawszy w ten sposób jak najwięcej wrażeń, zwróć uwagę na działanie tych wrażeń w twej duszy, a dowiesz się jeszcze czegoś więcej. Dowiesz się, jakie wrażenie wywiera dany przedmiot nie tylko na twych zmysłach fizycznych, lecz także na twych zmysłach wewnętrznych, na twych „kwiatach lotosu”. Zaczniesz ten przedmiot nie tylko widzieć, słyszeć, wąchać, smakować, lecz także odczuwać jego działanie na twe wnętrze. Odczuwanie to będzie najpierw słabe i niewyraźne, w miarę uprawiania ćwiczeń zyska na wyrazistości i natężeniu.

To jest już stopień wyższy w uprawianiu dharany. Takich sposobności do ćwiczeń znajdziesz w twym otoczeniu pod dostatkiem o każdej porze, bez odrywania się od obowiązków i zajęć codziennych. Niektóre z tych ćwiczeń dr R. Steiner poleca uprawiać już w okresie przygotowania (C). Przytoczę ci tu jego wskazówki: "Zwracając często uwagę na objawy rozkwitu i dojrzewania, dozna się wrażenia, które można by było z grubsza porównać do wrażenia przy wschodzie Słońca. Natomiast objawy więdnięcia i obumierania wywołują uczucia podobne nieco do wrażeń, które wywiera widok księżyca wschodzącego z wolna na widnokręgu. Oba te odczucia to siły, które rozwijane coraz żywiej, prowadzą do największych wyników tajemnych. Należy najpierw oglądać przedmioty jak najdokładniej, a dopiero potem poddać się uczuciu powstającemu w duszy". Nie zrażaj się tym, że uczucia podobne nie pojawią się zaraz przy pierwszych próbach, a tym bardziej wystrzegaj się wmawiania ich sobie. Pojawiają się niechybnie dzięki cierpliwości i wytrwałości w ciągłym powtarzaniu ćwiczeń od nowa. Gdybyś zaś sugerował je sobie, zamiast je odczuwać naprawdę, to zamknąłbyś sobie możliwość odczucia ich w ogóle, w przyszłości.

Jeżeli powyższe ćwiczenia potrafisz uprawiać z powodzeniem, możesz po pewnym czasie dołączyć do nich dharanę skierowaną na przedmioty nadzmysłowe, np. na narządy w twym ciele eterycznym. W takim wypadku musisz wybrać odpowiednią porę i otoczenie, a więc ciszę i ciemność lub przynajmniej półcień. Ułóż ciało wygodnie, jak do ćwiczeń oddechowych, wywołaj w sobie spokojny nastrój i wyłącz działanie wszystkich zmysłów fizycznych. Następnie zwróć uwagę na jeden, dowolny, ale ściśle określony punkt ciała, np. duży palec u lewej nogi. Umieść w tym palcu uwagę tak wytężoną, abyś nic innego nie czuł, nie słyszał i nie widział. Przez chwilę nie będziesz w nim czuł nic więcej jak tylko wzmożone ciepło. Wywoła je prana napływająca szybciej do tego palca pod wpływem twej uwagi. Później jednak odczujesz coś więcej: zauważysz, że twoja wrażliwość dotykowa przeniosła się z całego ciała w ten punkt, w ten palec. Gdy teraz nogą, chociaż jest osłonięta obuwiem, dotkniesz krawędzi łóżka lub krzesła, odczujesz to dotknięcie niezwykle wyraźnie, nawet boleśnie.

Jeżeli zdołasz skupienie wytężonej uwagi utrzymać jeszcze dłużej, zauważysz jeszcze inne, bardziej niezwykłe zjawiska, nawet w pierwszej chwili nie uwierzysz w ich rzeczywistość. Oto wrażliwość dotykowa z całego twojego ciała przeniosła się nie tylko w ten jeden palec u nogi, ale ponadto rozprzestrzeniła się nad nim w powietrzu. Cały palec jest jakby otoczony warstewką wrażliwości unoszącą się nad nim wokół. Odczuwasz nie tylko obuwie, ale nawet pobliski materiał łóżka lub nakrycia sofy, chociaż palec ich nie dotyka. Na tym zakończ doświadczenie, ponieważ prowadzenie go dalej mogłoby mieć dla ciebie na tym stopniu ścieżki niepożądane następstwa, z którymi nie umiałbyś sobie poradzić. Rzecz prosta, że za pierwszą próbą nie dojdziesz do żadnego wyniku, lecz musisz powtarzać ćwiczenie.

Przygotuje cię ono do następnego, prowadzącego już do wrażeń zupełnie nadzmysłowych. Jednak bez uzyskania wyników w tym ćwiczeniu przygotowawczym nie przechodź do dalszego. Punkty ciała do tych ćwiczeń możesz oczywiście – a nawet powinieneś – wybierać dowolnie, coraz to inne. Nie wolno ci przedłużać ćwiczenia ponad miarę. Wystarczy 3-5 minut, po których przerwij je, choćbyś jeszcze nie doszedł do żadnego wyniku. Zapamiętaj sobie ponadto, że tego rodzaju ćwiczenia nie należą do obowiązkowych, wyłącznie od twej woli zależy, czy zechcesz je w ogóle próbować. Bez nich dojdziesz tak samo dobrze do szczebli wyższych, podobnie jak i bez ćwiczeń oddechowych opisanych w pranajamie możesz bez trudności dojść do następnych stopni. Są to tylko "przedmioty nadobowiązkowe", jak w nauce szkolnej. Można bez nich uzyskać dobre świadectwo, a służą tylko tym, którzy mają na nie ochotę i zamiłowanie do nich.

Podobnie nadobowiązkowe jest i ćwiczenia następne, które ci teraz opiszę. Odwróć – jak w poprzednim ćwiczeniu – uwagę od wszystkich zmysłów, a skieruj ją na jedną z czakr w twym ciele eterycznym, np. na czakrę serca (anahata). Staraj się, przy całkowitym skupieniu uwagi, wczuć w jeden punkt, chociaż na razie nie zdołasz nawet określić jego położenia. Dopiero po kilku bezskutecznych próbach odczujesz wyraźniej czakrę serca i określisz dokładniej, gdzie się ona znajduje. Będzie to uczucie - gdy go pierwszy raz doznasz - tak bardzo nowe i obce w porównaniu ze znanymi ci uczuciami, że można je chyba porównać do uczucia kobiety, która pierwszy raz ma zostać matką i czuje wewnątrz ciała pierwsze ruchy przyszłego dziecięcia. W wypadku czakry, nie są to ruchy fizyczne, a jednak odczujesz je wyraźnie w pewnym określonym punkcie ciała fizycznego. Tylko co do głębokości, w jakiej ten punkt leży pod powierzchnią Nie określisz też, na jakiej głębokości ciała ten punkt. Czasem będzie ci się wydawało, że ten poruszający się punkt leży tuż pod skórą albo znacznie głębiej, niemal przy samym sercu (jeżeli wybrałeś czakrę 12-płatkową).

Oprócz tego zauważysz, że nie jest to punkcik mały, lecz coś, co zajmuje znaczną przestrzeń, chociaż jej rozmiarów również nie będziesz umiał określić. Dużo osiągniesz, jeżeli dojdziesz do uświadomienia sobie, jakiego rodzaju ruch odbywa się w tym narządzie. Nie spiesz się jednak z sugerowaniem sobie, że odczuwasz ruch obrotowy, bo uczucia te bywają bardzo różne, indywidualne. Zauważysz tylko, że jest to ruch całkiem innego rodzaju niż ruch serca fizycznego. W podobny sposób możesz próbować dharany na innych czakrach. Gdy będziesz te ćwiczenia uprawiał wytrwale, możesz później dojść także do widzenia tych czakr w ich barwach i światłach, a wtedy zobaczysz wyraźnie rodzaj ich ruchów.

Uprawiając te ćwiczenia, nie zapominaj ani na chwilę, że potrzeba tu nadzwyczajnej wytrwałości i cierpliwości. Bardzo możliwe, że mimo długiego powtarzania tych ćwiczeń pozornie nie spostrzeżesz żadnych wyników. Możliwe jest także, że zauważysz całkiem inne, niż sobie wyobrażałeś. Błędem byłoby, gdybyś sobie z góry wytwarzał jakiekolwiek wyobrażenie o tym, jak te wyniki mają wyglądać, bo później naginałbyś ćwiczenia do tego wyobrażenia, które będzie się różnić od rzeczywistości. Wiesz już, że na ścieżce masz się wystrzegać mniemań z góry powziętych, nie opartych na faktach. Zatem tym bardziej wystrzegaj się wyobrażenia sobie już naprzód, jaki ma być wynik. Uprawiaj tylko ćwiczenia z całą cierpliwością i wytrwałością, na jaką możesz się zdobyć, uprawiaj je dla samych ćwiczeń, nie dla wyniku. Wynik pojawi się nieuchronnie, chociaż nie wtedy, kiedy zdawać ci się będzie, że już powinien się pojawić. Masz przed sobą co najmniej siedem lat, a może i czternaście, jeżeli w ciągu pierwszych siedmiu nie starczy ci wytrwałości.

Niech cię jednak ten szereg lat nie przeraża, ani nie zniechęca. Nie mów sobie: "Jeżeli mam tak długo czekać na wyniki, to może mi i życia nie starczyć na ich osiągnięcie". Przede wszystkim zauważ, że pracujesz nie dla wyników, tylko dla samej pracy; po drugie miej na uwadze, że przed sobą masz nie tylko ten jeden żywot, ale cały szereg następnych. Nie znaczy to, że w twym teraźniejszym wcieleniu nie dojdziesz wcale do żadnych wyników. Zależy to wyłącznie od ciebie! Od twej cierpliwości i wytrwałości. Nie ma na to także żadnego wpływu twój wiek, choćbyś już miał młodość dawno za sobą. Często bywa, że dopiero u schyłku życia odbywa się w człowieku przemiana pojęć: dawniej materialistycznych na wprost przeciwne i w następstwie tego zwrot ku "ścieżce". Tacy ludzie zostają potem najdzielniejszymi czeladnikami, bo nie mają już utrudnień na ścieżce ze strony żądz cielesnych, ambicji, przywiązania do życia itp., łatwiej więc mogą przejść stopnie przygotowania, zdać od razu egzamin do wyższej klasy. Tym bardziej, że życie samo mogło być dla nich wyśmienitą szkołą przygotowawczą.

Oto co mówi o sobie Leadbeater (H. 469,1): "Osobiście nie czyniłem żadnych wysiłków sądząc, że nie mam odpowiedniego ciała eterycznego, aż raz wskazał mi Mistrz pewną medytację, która może do wyników prowadzić. Uprawiałem ją w praktyce i ujrzałem powodzenie... Nie słyszałem nigdy, jakoby istniała tu jakaś granica wieku". Zwróć uwagę na trzy rzeczy: nie ma granicy wieku, nie potrzeba niczego więcej prócz odpowiedniej medytacji, i sprawa jakości ciała eterycznego. Dwie pierwsze już zapewne pojąłeś, a co do trzeciej, to zważ, że gdybyś nie miał odpowiedniego ciała eterycznego, nie odczuwałbyś, że właściwą dla ciebie jest "ścieżka", wówczas o wiele lepszą wydałaby ci się np. hatha joga i poszedłbyś w jej kierunku.

Teraz podam ci ćwiczenie, wskazane przez W. Judge'a, a tak zbawienne, że musisz je wliczyć do twych ćwiczeń obowiązkowych i to codziennych. Zapewne nawykłeś już do tego na stopniu przygotowawczym, aby co wieczór odbywać krótki "rachunek sumienia", przeglądać i osądzać swe postępki, uczucia i myśli, jakie miałeś przez cały dzień. Wiesz już także, że w tym rachunku sumienia większy nacisk kładzie się nie tyle na przypominanie sobie wszystkich zdarzeń codziennych, ile raczej na zajęcie wobec nich odpowiedniej postawy. Masz na swe postępki, słowa i myśli patrzeć tak i osądzać je tak, jakbyś to nie ty był ich sprawcą, lecz ktoś inny. W ten sposób ocenisz je o wiele bardziej bezstronnie.

Otóż ten codzienny – a powinien to być codzienny – rachunek sumienia, połącz z następującym ćwiczeniem. Zamiast przegląd odbywać w zwykły sposób, idąc od poranka do południa i wieczora, odwróć ten porządek dla zwykłych ludzi normalny. Zacznij od wieczora, od tego, co czyniłeś lub myślałeś przed chwilą i wracaj myślą wstecz do zdarzeń coraz wcześniejszych. Zamiast ująć myślą jedno zdarzenie i przypominać sobie, co było potem, idź w kierunku przeciwnym i przypomnij sobie, co było przedtem, a co jeszcze wcześniej. W ten sposób przejdź myślą miniony dzień, ale wstecz, od wieczora przez południe do poranka.

Nie idzie tu o to, abyś każde, bez wyjątku, zdarzenie, każdą myśl i każde słowo sobie przypomniał, lecz o to, abyś utrzymał uwagę na tym jednym łańcuchu myślowym, którego ogniwami są obrazy pamięciowe ułożone w porządku zależnym od twej woli. Masz przypominać sobie zdarzenia dzienne, ale nie w tym porządku, w jakim następowały po sobie, tylko w odwrotnym. Brak ci tu tego środka pomocniczego, jakim jest w życiu zwykłym przyczynowe łączenie zdarzeń; nie układasz ich tak, jakby jedno z drugiego wypływało, lecz przeciwnie: najpierw ujrzysz oczami wyobraźni skutek, a dopiero potem przyczynę. Musisz więc silniej wytężyć wolę dla utrzymania uwagi na tak odwróconym łańcuchu zdarzeń.

A korzyść z tego jest trojaka. Przede wszystkim uczysz się oceniać zdarzenia same dla siebie, bez wchodzenia w przyczyny, które je spowodowały, a to jest ocena o wiele bezstronniejsza. Rozważ np. proste zdarzenie: rano miałeś się z kimś widzieć we wspólnej sprawie, lecz ten ktoś nie przyszedł na umówione miejsce. Wzburzyło cię to, posłałeś po niego, czekałeś, aż przyjdzie, a potem powiedziałeś mu kilka cierpkich słów. Rozmyślając wieczorem o dniu minionym, dochodzisz najpierw do tych słów cierpkich i widzisz, że one były niegodne ciebie jako ucznia tajemnego. Gdybyś zaczął rozmyślanie od zdarzeń porannych, wzburzyłbyś się ponownie, przypominając sobie niemiłe oczekiwanie na tę osobę i doszedłszy potem pamięcią do swych cierpkich słów, uznałbyś je za słuszne. Otóż masz sposób patrzenia bezstronniejszego na swe postępki. Dalsza korzyść polega na tym, że uczysz się myśleć obrazami. Gdybyś ten rachunek sumienia odbywał w zwykły sposób, myślałbyś raczej słowami niż obrazami. Mówiłbyś sobie w myśli: "Nie przyszedł, czekam, posyłam, mówię mu słowa prawdy" itd., bo tu jedno wypływa z drugiego jak przyczyna i skutek. Ale myśląc wstecz, masz przed sobą np. owe słowa cierpkie bez ich przyczyny, aby je sobie przypomnieć wyraźnie, musisz w pamięci odtworzyć sobie obraz sytuacji. Stoisz naprzeciw niego i mówisz doń z wyrzutem. Do przypomnienia sobie tej sceny potrzebujesz jej obrazu, nie słów. Właśnie zależy nam tu na tworzeniu obrazów pamięciowych. Przebiegając wspomnieniami dzień ubiegły od wieczora, wstecz do poranka, masz siebie widzieć we wspomnieniach tak wyraźnie jak w lustrze lub w kinie. Masz patrzeć na zdarzenia tak, jak patrzyłbyś na film wyświetlony w odwrotnym kierunku, od końca do początku. Nie pomijaj nawet szczegółów pozornie tak mało znaczących jak ten np., że wracając do domu wieczorem, szedłeś po schodach. Musisz widzieć siebie najpierw przy drzwiach mieszkania, potem wychodzącego przez nie tyłem i tyłem schodzącego po schodach (w rzeczywistości szedłeś po nich w górę). Podobnie postąpisz, przypominając sobie drogę do miasta. Zawsze masz widzieć siebie tak jak obcą osobę, na którą patrzysz.

Trzecią korzyścią jest samo odwracanie kolejności, niejako odwracanie czasu. Wdrażając siebie w ten sposób w przebieganie myślą wypadków wstecz: od najpóźniejszych do coraz wcześniejszych, przygotowujesz sobie grunt do myślenia astralnego, które później będzie ci koniecznie potrzebne. Gdy zaczniesz wchodzić świadomie na równię astralną, nie będziesz miał orientacji w jej zdarzeniach, będziesz brał przyczyny za skutki, jeśli zachowasz ziemski sposób myślenia. Przykładów tej "odwrotności czasu" w świecie astralnym dostarczą ci własne sny. Oto np. śni ci się, że wchodzi do twego pokoju zbój, aby cię zamordować. Bronisz się rozpaczliwie, ale on cię zwycięża i z bliska strzela do ciebie z rewolweru. Słyszysz huk, ból w sercu i stopniową utratę życia, odczuwasz wyraźnie... i budzisz się. To dramat zbudowany na pozór całkiem logicznie, bo wszystko następuje kolejno jako przyczyna i skutek. Jednak w rzeczywistości rzecz się miała wprost przeciwnie. Zbudziłeś się z tego powodu, że poprzednio obróciłeś się we śnie na lewy bok, silnie uciskałeś serce. Ten ucisk skłonił twe ciało do ruchów mimowolnych, przy których potrąciłeś krzesło. Stuknięcie krzesła wywołało twoje sny o wystrzale z rewolweru i zabójcy. A więc najpierw był ból serca, później stuknięcie, a jeszcze później dokomponowałeś sobie obraz zabójcy. Po obudzeniu się, odwracasz ten porządek zdarzeń wprost przeciwnie do stanu faktycznego.

Rozumiesz teraz całą doniosłość tego "przeglądu wstecznego" (niem. Rückschau) przy osądzaniu sumiennie swych postępków codziennych i wiesz, co w nim jest rzeczą istotną. Nie idzie zatem o to, abyś w tym "przeglądzie wstecznym" nie pominął jakiegoś zdarzenia drobnego, jakiegoś słowa mało znaczącego lub myśli, ale o to, abyś ten przegląd odbywał w porządku rzeczywiście wstecznym, od końca do początku, abyś siebie widział w nim obrazowo, nie opowiadał o sobie myślowo. Nie idzie tu także o to, abyś koniecznie dotarł w tym przeglądzie aż do zdarzeń porannych, wystarczy, gdy dojdziesz do południa, a nawet jeszcze mniej. Celem tego ćwiczenia jest nadanie myślom nowego kierunku i nowej jakości. Masz uzyskać wprawę w układaniu porządku zdarzeń wspominanych według twej woli, a nie według tego porządku, w jakim następowały po sobie. Ten porządek "normalny" jest niezależny od ciebie, jest ci narzucony przez rzeczywistość zewnętrzną, a ty masz być wolny od tego. Ponadto konieczna jest jak największa wyrazistość obrazów pamięciowych. Do czego ci jest potrzebna, zrozumiesz, czytając rozdział następny. Teraz potrafisz już ocenić wartość przeglądu wstecznego dla bezstronności twego rachunku sumienia. Będziesz już inaczej patrzył na swe postępki, słowa i myśli, będziesz je oceniał bardziej bezstronnie, bo sąd twój nie zostanie zmącony tak silnie jak dotychczas, uczuciami i pobudkami tylko pozornie logicznymi.

Raja Yoga





© 2003-2008 Bractwo Złotej Szaty Świątyni Mądrości Śigatse. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kontakt: raani@shigatse.pl