Radża Joga Śhigatse - polub nas na Facebook'u

Czym jest Raja Yoga
Kurs Raja Yogi
01. Cel i środki
02. Zasady
03. Szkoły tajemne
04. Ścieżka
05. Wyniki
06. Jama
07. Nijama
08. Asana
09. Pranajama
10. Pratyahara
11. Przygotowanie
12. Dharana
13. Imaginacja
14. Dhyana
15. Inspiracja
16. Samadhi
17. Kontemplacja
18. Samjama
19. Intuicja
20. Oświecenie
21. Na drogę
22. Literatura cytowana
12 stopni ku Bogu
Pieczęć Inicjacji
Duchowy Nauczyciel
Etapy początkowe
Guru i Mistrzowie Mądrości
Medytacja Raja Yogi
6 Lekcji Radża Jogi

Raja Yoga

Józef Āćārya Świtkowski
DROGA W ŚWIATY NADZMYSŁOWE – RĀDŹA JOGA NOWOCZESNA
Królewskie Zjednoczenie, Ścieżka Królewska

Rozdział XIV.
DHYĀNA (Medytacja)

Na stopniu dharany poznałeś ćwiczenia w skupianiu się, czyli koncentracji, prowadzące do widzenia obrazowego, imaginacyjnego. Nabyłeś zdolność odbierania wrażeń świadomych z równi astralnej. Teraz przystępujesz do ćwiczeń, które w podobny sposób otworzą przed tobą równię myślową. Do wejścia na równię astralną potrzebne ci było skupianie jak najżywszego uczucia na przedmiocie twej uwagi, bo równia ta, jak wiesz, jest światem uczuć, żądz i popędów. Teraz masz uzyskać wstęp w świat myślowy, musisz zatem rozwijać siły twego ciała myślowego podobnie, jak w dharanie rozwijałeś siły ciała astralnego. Nie sądź jednak, że ponieważ należysz do ludzi inteligentnych i kulturalnych, to tym samym masz już ciało myślowe dobrze rozwinięte. Na stopniach przygotowawczych miałeś sposobność przekonać się, jak nieudolnie władałeś dotychczas swym ciałem myślowym. Właśnie na tych stopniach przeszedłeś ćwiczenia, które mają na celu uczynienie tego ciała narzędziem posłusznym twej woli i działającym bez zarzutu.

Na stopniu dhyāna okaże się, czy to narzędzie działa rzeczywiście bez zarzutu. Jeżeli są w nim jeszcze jakiekolwiek usterki i niedomagania, wszelkie ćwiczenia dhjany będą bezowocne dla ciebie. Nie doprowadzisz nimi do żadnych wyników lub osiągniesz całkiem inne niż zamierzone. Nie wystarczy ci tu zwykła zdolność rozsądnego i logicznego myślenia, musisz nie tylko umieć myśleć, ale i przypatrywać się uważnie tym funkcjom myślowym. Przede wszystkim musisz umieć tworzyć myśli żywotne, pełne treści i siły, bo tylko takie zdołają zbudzić i rozwinąć nowe zdolności w twym ciele myślowym. Dotychczas twe myśli w znacznym stopniu zależały od uczuć i one także dostarczały twej woli pobudek do działania. Myśl, czucie i wola były ze sobą związane przyczynowo. Teraz jednak mają się odłączyć od siebie i usamodzielnić, aby każda z tych sił mogła działać niezależnie od drugiej. W dhjanie właśnie czucie i wola dostarczają tego żyznego gruntu, z którego twoja myśl wyhoduje sobie zdolność widzenia inspiracyjnego.

Teraz zaczniesz rozumieć znaczenie tego, co może już nieraz słyszałeś o tzw. "rozszczepieniu osobowości" przed wtajemniczeniem. Te trzy władze twej istoty: myśl, uczucie i wola, które są związane ze sobą nierozdzielnie w pewien sposób prawidłowy, tworzą jednolitość człowieka. Za normalnego uchodzi taki człowiek, u którego myśl, uczucie i wola są związane w jedność. Mówisz o sobie: "czuję, myślę, chcę", wyrażając przez to, że we wszystkich trzech wypadkach ty, ten sam ty, jesteś podmiotem. Uchodziłbyś za anormalnego, gdybyś pożądał rzeczy niemiłych lub postępował inaczej, niż to wynika z logicznego rozumowania. Jednak we wtajemniczeniu dojdziesz do tego, że te trzy władze twej istoty rozluźnią swój wzajemny związek. Nie będziesz już miewał wrażenia, że to ty myślisz, lecz że "coś" myśli w tobie. Podobnie w wypadku uczuć: będziesz miał wrażenie – "coś czuje we mnie". W przypadku objawów woli, będziesz miał wrażenie: "coś chce we mnie". Twoje "ja" rozpadnie się na trzy "ja" odrębne: jedno "ja" będzie myślało, drugie będzie odczuwało, a trzecie będzie przejawiało wolę.

Aby dojść do tego, musisz właśnie wykonać ćwiczenia dharana, dhjāna i samādhi, rozwijające samodzielność trzech władz twej istoty. Jednak przede wszystkim musisz doprowadzić do całkowitej harmonii te trzy władze. Uczucie nie powinno nigdy manifestować niechęci wtedy, gdy twoja myśl oceniła, że jest potrzebna sympatia. Wola nie śmie nigdy skłaniać cię do postępku niezgodnego z myślą lub uczuciem. Bez takiego zharmonizowania, któraś z tych trzech władz mogłaby uzyskać przewagę nad innymi, a wówczas dopiero byłbyś naprawdę anormalnym, podobnym do pewnych osób, które zapewne nieraz w życiu mogłeś spotkać. Są ludzie, u których wola nadmiernie rozwinięta zabija myśl i uczucie, są inni, u których oschłość serca i zanik woli idzie w parze z rozpanoszeniem się intelektu; są wreszcie takie niedołęgi życiowe, które kierują się wyłącznie uczuciami i popędami. Podobne niebezpieczeństwa groziłyby tobie, gdybyś nie zrównoważył jak najharmonijniej tych trzech władz twej istoty, zanim same uzyskają samodzielność.

Rozumiesz więc, że konieczne jest takie zharmonizowanie władz uczucia, woli i myśli, zanim dostąpisz wtajemniczenia. Potrzebne jest to także w innym celu. Harmonijny rozwój tych trzech władz rozwija również harmonijnie drugą połowę twego lotosu 6-płatkowego, a wiesz już, że do wtajemniczenia wszystkie padmy musisz mieć rozwinięte w pełni i działające normalnie. Podobnie jak w wypadku innych czakr, także i u 6-płatkowej, połowa płatków jest od dawna czynna nieświadomie dla ciebie, a masz obudzić i doprowadzić do rozwoju następne trzy płatki. Tym samym też jasnym będzie dla ciebie, że podobnie jak w przypadku innych czakr, tak i u sześciopłatkowej, jej rozwój zależy nie od środków fizycznych, lecz od wbudowania odpowiednich własności w twe ciała niewidzialne.

Jedną z takich własności jest zmysł dla prawdy. Nie jest to oczywiście narząd fizyczny, lecz wewnętrzny. Twoja wrażliwość na wszystko co prawdziwe i słuszne musi się wzmóc do stopnia najwyższego, o jakim dotychczas nie miałeś wyobrażenia. To poczucie prawdy musi być tak żywe, aby wszystko, co fałszywe i błędne, sprawiało ci od razu wyraźne uczucie przykrości, a nawet bólu niemal fizyczny ból. Jako biegun przeciwny tego poczucia prawdy, rozwijaj w sobie jak najdalej posuniętą wyrozumiałość dla ludzkich błędów w mowie i postępkach. Nie pozwól sobie nigdy na uczucie niechęci wobec człowieka, który kłamie świadomie lub w niewiedzy swej powtarza fałszywe sądy i opinie. "Szczęśliwy ten, kogo prawda uczy nie przez znaki i słowa przemijające, lecz sama przez siebie, ukazując mu się taką – jaką jest w sobie" – twierdzi Tomasz a'Kempis, a w innym miejscu (E) dodaje: "Zwykle sądzimy o rzeczy według tego, jak nam do serca przypada, albowiem miłość własna pozbawia nas łatwo sądu prawego".

Rozwijając w sobie zmysł dls prawdy obok tolerancji dla błędów ludzkich, pracujesz równocześnie nad wzmocnieniem pewności swych sądów i szybkości decyzji. Ta nowa zdolność uczuciowa oddziaływuje na rozwój woli przy stanowczym rozstrzyganiu wątpliwości, jak postąpić. Trzeci kierunek twej pracy zmierza do wykształcenia zdolności myślenia, a do tego potrzeba ci naprawdę poważnych studiów. Oprócz lektury znakomicie rozwijającej twe władze myślowe, potrzebne ci jest koniecznie zagłębianie się w wiedzę tajemną w jej różnych kierunkach. Oprócz świętych ksiąg różnych narodów starożytnych, będą ci przydatne prace nowoczesnych okultystów, takich jak: Bławatska, Sinnet, Olcott, Hartmann, Besant, Leadbeater, Collins, Steiner, a nawet Papus, Aksakow, De Rochas i inni. Twój zmysł prawdy pomoże ci tu wyłuskać prawdę z powłoki, często niepozornej lub dziwacznej, ostrzeże cię też przed fantazjowaniami autorów, czy to mimowolnymi czy świadomymi.

Wszystko to są w dhjanie prace przygotowujące ci grunt do właściwych ćwiczeń w medytacjach. Tematów do rozmyślań, czyli medytacji, będziesz miał mnóstwo w książkach, które ci przytoczyłem na wstępie, ponadto są jeszcze tematy medytacji, powodujących ściśle określone następstwa. Zanim jednak do nich przystąpisz, przyswój sobie pewną biegłość techniczną dotyczącą samego sposobu przeprowadzania takich rozmyślań, biorąc do nich tematy z książek, które studiujesz. Bliższe wskazówki znajdziesz w rozdziale następnym. Podam ci tam kilka tematów do medytacji, powodujących ściśle określone następstwa. Teraz zwrócę ci jeszcze uwagę na utrzymywanie pewnego stałego sposobu odnoszenia się do zjawisk i zdarzeń życiowych.

Poczucie prawdy, które masz w sobie pielęgnować, zacząłeś budzić już podczas przygotowania. Przypomnisz sobie bez trudności, że na stopniu nijamy pracowałeś nad "kwalifikacją poczwórną", a pierwszą sprawą było odróżnianie rzeczy znikomych od wiecznych, prawdy od domniemania. Wówczas uczyłeś się tego raczej intelektem, umysłem zewnętrznym, teraz zaś masz kształcić w sobie wewnętrzne poczucie prawdy. Pielęgnując rozwój tego zmysłu prawdy, będziesz mógł także przeprowadzać owocnie medytacje nad właściwym ocenianiem rzeczy znikomych wobec wiecznych i odwrotnie. Nauczysz się nie przeceniać rzeczy doczesnych, ale zarazem nauczysz się także doceniać ich znaczenie wobec rzeczy wiecznych. Znane zdanie Goethego: "Wszystko, co znikome, jest tylko porównaniem", dostarczy ci tematu do medytacji bardzo płodnej.

Otóż w dhjanie prowadzisz dalej pracę zaczętą jeszcze w nijamie. Poczucie prawdy i ocenianie odpowiednie rzeczy doczesnych wobec wiecznych, to dwie pierwsze spośród "czterech kwalifikacji". Trzecią jest, jak wiesz, "uzdatnianie poszóstne", które miałeś uprawiać również w nijamie. Wiesz także, że "kwalifikacja poczwórna" budzi z uśpienia cztery płatki czakry 8-płatkowej; na stopniu dhjany zatem masz już je trzy obudzone i ruchome. Pozostaje jeszcze do obudzenia tylko płatek czwarty, którym jest "pragnienie oswobodzenia" (wyzwolenia) lub "pragnienie zbawienia", jeżeli je wolisz tak nazwać. To pragnienie będzie się w tobie budzić stopniowo pod wpływem medytacji na określone tematy, ale do pełnego rozkwitu dojdzie dopiero na szczeblu samādhi.

Zanim wstąpisz na ten szczebel, masz jeszcze dużo pracy przed sobą przy uprawianiu dhjany. Kształcenie zmysłu dla prawdy będzie zwiększać twą biegłość w odróżnianiu rzeczy wiecznych od doczesnych, bo tylko wieczne są prawdziwe. Doczesne są pozorem, złudą, marą, majakami (wyraz polski "majak" pochodzi z sanskryckiego "maja"-złuda). Będziesz stopniowo spostrzegał, że do wiecznych możesz zaliczać tylko potencjalne zdolności, możliwości, ale nic takiego, co już istnieje.

Postępek niesłychanie dobry przestaje już być czymś wiecznym w chwili, w której go wykonasz. Staje się doczesnym, przemijającym, znikomym. Natomiast wieczna jest twoja zdolność czynienia dobrze. Wszystko, czego się nauczysz, co przyswoisz umysłem, choćby to były rzeczy niezwykle trudne do pojęcia, wszystko to nie jest wieczne, bo cały ten dorobek umysłowy stracisz razem z twym ciałem przy opuszczeniu dewaczanu; wieczną natomiast, bo tworzącą twój dorobek trwały, jest zdolność pojmowania rzeczy trudnych, zdolność uczenia się, przyswajania ich sobie. Tym bardziej znikome i przemijające są wszelkie rzeczy materialne.

Nawet uczucia nie są wieczne ani zewnętrzne następstwa tych uczuć. Wieczną jest tylko zdolność do uczuć, bo gdy ją w sobie rozwiniesz, pozostaje twym dorobkiem trwałym przez wszystkie wcielenia następne. Gdy pomyślisz nad tym, dojdziesz do zrozumienia, że nie dotyczy to wszystkich uczuć bez wyboru. Wieczne są tylko zdolności do takich uczuć, które ty sam rozwiniesz w sobie świadomą pracą. Uczucia niskie otrzymałeś gotowe w spuściźnie ciał i właśnie twa praca ma polegać na zastąpieniu ich wyższymi. A to, z czego masz się oczyścić, nie może być wieczne, bo przeczyłoby prawu postępu.

Właściwa ocena rzeczy znikomych w relacji do wiecznych będzie już teraz dla ciebie dostępna. Cierpienia same w sobie są znikome i przemijające, ale mają wartość jako środek do wbudowania w twe ciała cierpliwości i wytrwałości. Stanowisko społeczne może mieć wartość również tylko jako środek, mając bowiem w ręku większy zakres władzy, masz więcej możliwości czynienia dobrze i wspierania postępu. Natomiast sława i zaszczyty to wcale nie rzeczy wieczne, a poza tym co najmniej bezwartościowe, jeżeli nie szkodliwe. Mogą łatwo budzić pychę i przesadne mniemanie o własnej wartości, a ponadto stawać na przeszkodzie wypełnianiu innych obowiązków, może mniej zaszczytnych, ale owocniejszych.

Podobnie bezwartościowy jest majątek, bo przynosi ze sobą zwiększenie ciężarów życiowych, a odwodzi uwagę od drogi właściwej. Zdrowie ciała fizycznego nie ma samo w sobie wartości, potrzebne jest tylko do tego, abyś mógł się posługiwać ciałem jako narzędziem działającym bez zarzutu. Pomyśl kolejno nad różnymi dobrami doczesnymi, o które ubiegają się ludzie z takim wysiłkiem, a spostrzeżesz, że żadne z tych dóbr nie przedstawiają wartości. Mają co najwyżej wartość pośrednią, jako środki do innych celów. Częściej jednak są tylko balastem spychającym cię na poziom niższy lub utrudniającym wznoszenie się w górę.

Rozmyślania o dobrach doczesnych i o ich wartości dadzą ci bardzo cenne przygotowanie do właściwych medytacji. Zobaczysz w takich rozmyślaniach jak błędne i jak płytkie były twoje dotychczasowe sądy oceniające wartości, a ponadto spostrzeżesz coś bez porównania ważniejszego. Oto dojdziesz do całkiem nowych pojęć o tych rzeczach, wśród których żyjesz, zaczniesz na nie patrzeć zupełnie inaczej. A pojęcia nowe utworzysz sobie sam, będziesz ich twórcą.

Dojdziesz do nich rozmyślaniami, do których – oprócz samego przedmiotu – nie bierzesz nic z zewnątrz, nic od kogoś drugiego, lecz wszystko czerpiesz wyłącznie ze swego wnętrza. Budujesz sobie te nowe pojęcia z materiałów własnych, jesteś zatem ich twórcą wyłącznym i jedynym. Nikt ci w tym nie pomaga, wszystko tworzysz siłami własnymi. A siły te daje ci właśnie medytacja. Obywasz się w niej bez wszelkich wrażeń zewnętrznych, pracujesz tylko siłami wewnętrznymi. Nawet pobudki zewnętrzne nie były ci tu potrzebne, nic cię nie skłaniało do rozmyślania o tych rzeczach, lecz zabrałeś się do tego sam, wewnętrznym aktem woli.

Dzięki uruchamianiu sił wewnętrznych nawiązujesz łączność coraz to częstszą i coraz bliższą z twoją jaźnią wyższą. To, czego się dowiadujesz w medytacjach, nowe pojęcia, nowe sądy i nową ocenę, wszystko to otrzymujesz od niej właśnie. Nie daje ci tego twój rozum, twój mózg fizyczny, tylko twoja jaźń wyższa. A wiesz, że ona należy już do równi arupa, do światów nie ograniczonych formami. To, co ona tam wie, jest własnością wspólną wszystkich istot tej równi, bo tam nie ma granic indywidualnych. Może to być wiedza ludzi wybitnych na Ziemi albo też wiedza istot czysto duchowych. Tam nie ma autorów, nie ma właścicieli. Wiedza, którą czerpiesz stamtąd przez twoją jaźń wyższą, jest niczyja i wspólna, jest inspiracyjna. Drogami nieświadomymi dla siebie otrzymują swe inspiracje poeci, muzycy, malarze i rzeźbiarze. Ty otrzymujesz je świadomie, uprawiając ćwiczenia medytacyjne.

W jaki sposób przeprowadza się medytację, wskażę ci na przykładzie, do którego tematu dostarczy zdanie (F): "Nim oko zdoła widzieć, musi od łez odwyknąć". Po pierwsze staraj się odczuć jak najżywiej kolejno treść każdego z tych słów, a potem rozmyślaj mniej więcej w ten sposób: "Oko jest narządem wzroku. W świecie fizycznym widzę nim przedmioty, niezależnie od tego, czy są w nim łzy, czy jest czyste. Ale łzy, chociaż są objawem czysto fizycznym, mają swą przyczynę w ciele astralnym. Mogę płakać z gniewu, z żalu, a równie dobrze z radości, ze współczucia. Ale dany nastrój duszy zabarwia mi to, na co patrzę okiem fizycznym. W stanie radości wszystko wydaje mi się bardziej piękne i milsze niż w stanie przygnębienia. A zatem uczucia wpływają nawet na widzenie fizyczne.”

„Abym więc mógł widzieć jasno, bez zabarwienia osobistego, muszę uspokoić uczucia, muszę "od łez odwyknąć". Niesłuszny był mój sąd początkowy, jakoby oko, bez względu na łzy, widziało zawsze jednakowo. Gdybym rozwinął w sobie zmysł prawdy, odczułbym natychmiast, że to moje pierwotne mniemanie było mylne. Ale skoro już na widzenie fizyczne mają wpływ uczucia, to ten wpływ mego ciała astralnego będzie tym silniejszy, gdy idzie o widzenie astralne. Przy imaginacjach więc odcień barwny obrazów jest ściśle związany z mymi uczuciami osobistymi. Muszę nie tylko dosłownie, ale i w przenośni "odwyknąć od łez", aby móc patrzeć trzeźwo, bez zabarwienia osobistego, na zjawiska czy to fizyczne, czy astralne. Nie wystarczy mi takie opanowanie ciała astralnego, aby przy żywszych uczuciach nie wyciskało mi łez z oczu, lecz muszę opanować je całkowicie, aby bez mej woli nie pojawiło się w nim żadne uczucie, choćby najsłabsze. Najłatwiej wyciskają łzy uczucia egoistyczne, a z takich starałem się oczyścić me ciało astralne w nijamie. Teraz muszę mieć to ciało w takiej władzy, aby czuło tylko to, na co mu pozwolę, i tylko wtedy, kiedy mu pozwolę. A to jest po prostu pratjahara w uczuciach. Gdy mi się to powiedzie, dopiero wtedy moje widzenie astralne będzie wyraźne, nie zakłócone osobistymi zabarwieniami."

Podałem ci tu tylko jeden tor myślowy, ale zrozumiesz łatwo, że ten sam temat: ,,Nim oko zdoła widzieć...", może prowadzić do różnych torów myślowych i na każdym z nich możesz przeprowadzić owocną medytację. Podsumuj teraz, ile nowej wiedzy zdobyłeś medytacją na temat tych kilku prostych słów. Gdybyś nie znał wcale nijamy ani pratjahary, już z tej medytacji dowiedziałbyś się, że masz oczyścić się z egoizmu i że masz opanować uczucia. Zrozumiałeś także, że konieczne jest tu zupełne opanowanie uczuć, a nie tylko połowiczne.

Ponieważ znasz już drogę ćwiczeń imaginacyjnych, zastosuj je do tego właśnie opanowania uczuć. Wyobraź sobie jak najżywiej, że ktoś z twoich znajomych o niezbyt wysokim poziomie etycznym, spotyka cię i oskarża o jakieś postępki bardzo niskie, wprost zbrodnicze. Ty starasz się przeczyć, ale on obrzuca cię coraz to nowymi oszczerstwami, potem obelgami, a w końcu znieważa cię czynnie. Staraj się wyobrazić sobie to zajście jak najżywiej, ale zakaż sobie przy tym wszelkich uczuć. Niechaj podczas tej imaginacji nie pojawi się w twej duszy nawet cień uczucia krzywdy, przykrości, ani jedna fala oburzenia lub gniewu. Dopiero wtedy będziesz miał ciało astralne w swej władzy.

Raja Yoga





© 2003-2008 Bractwo Złotej Szaty Świątyni Mądrości Śigatse. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kontakt: raani@shigatse.pl