Radża Joga Śhigatse - polub nas na Facebook'u

Czym jest Raja Yoga
Kurs Raja Yogi
01. Cel i środki
02. Zasady
03. Szkoły tajemne
04. Ścieżka
05. Wyniki
06. Jama
07. Nijama
08. Asana
09. Pranajama
10. Pratyahara
11. Przygotowanie
12. Dharana
13. Imaginacja
14. Dhyana
15. Inspiracja
16. Samadhi
17. Kontemplacja
18. Samjama
19. Intuicja
20. Oświecenie
21. Na drogę
22. Literatura cytowana
12 stopni ku Bogu
Pieczęć Inicjacji
Duchowy Nauczyciel
Etapy początkowe
Guru i Mistrzowie Mądrości
Medytacja Raja Yogi
6 Lekcji Radża Jogi

Raja Yoga

Józef Āćārya Świtkowski
DROGA W ŚWIATY NADZMYSŁOWE – RĀDŹA JOGA NOWOCZESNA
Królewskie Zjednoczenie, Ścieżka Królewska

Rozdział XVI.
SAMADHI [Samādhi] (Ekstaza, wzniesienie, ascencja)

"Somnambulizmem (K, 218) nazwałbym występowanie człowieka wewnętrznego, albo jawę duchową człowieka. Taka jawa duchowa człowieka następuje jednak tylko w chwilach, w których somnambulik zatapia się w sobie lub z siebie wychodzi. Wówczas duch jest zupełnie wolny: może się oddzielić od duszy i ciała i iść dokąd zechce, jak promień światła. Wówczas somnambulik nie jest z pewnością zdolny do czegoś bezbożnego, chociażby dusza jego była mniej lub więcej nie oczyszczona. Na pewno nie zdoła wtedy kłamać ani oszukiwać". W ten sposób określa somnambulizm pani Hauffe, somnambuliczka wieku XIX, a więc nowoczesna. To określenie możesz niemal bez zmian przyjąć jako określenie stanu samadhi u pradawnych Indów. Możesz dosłownie odnieść to do nich – "w takich chwilach somnambulik pogrąża się w sobie lub z siebie wychodzi", a mówiąc językiem potocznym "traci przytomność" w stopniu mniejszym lub większym.

Samadhi – był to u Indów stan "snu świętego", stan zupełnego wyłączenia czynności zmysłów fizycznych, a nawet życia fizycznego. Podczas snu samadhi ciało fizyczne jogina było w stanie martwoty, którą nauka nowoczesna nazywa katalepsją. Niemożliwy był dla Indów, na ówczesnym poziomie ich rozwoju, stan takiej ruchliwości, jaki dziś zna psychologia pod nazwą "somnambulizmu czynnego". W tym stanie człowiek zachowuje niemal zupełną władzę nad ciałem fizycznym. Może chodzić, poruszać się, mówić, czytać, pracować, a mimo to jest w głębokim somnambulizmie. Jedyną różnicą zewnętrzną między tym stanem a jawą człowieka zwyczajnego jest pewne "zwężenie świadomości", jak to, z właściwą sobie bystrością, scharakteryzował Ochorowicz.

Otóż takie zwężenie świadomości jest już dla ciebie stanem, do którego nawykłeś dzięki ćwiczeniom. Każde skupienie uwagi na jednym przedmiocie jest zwężeniem świadomości, bo poza przedmiotem twej uwagi nic nie widzisz, nie słyszysz i nie czujesz. Dlatego dla ciebie samadhi nie będzie uśpieniem magnetycznym, katalepsją ani w ogóle jakimś stanem szczególnym, w który miałbyś wprowadzać się sam lub dzięki pomocy kogoś innego. Nie potrzebujesz zapadania w jakikolwiek sen lub trans, po prostu odczepiasz "przewody telefoniczne" od swych zmysłów, aby ci nie przeszkadzały w medytacji lub kontemplacji. Każde twoje ćwiczenie w dharanie i dhjanie wymagało podobnego zwężenia świadomości, chociaż ani na chwilę nie straciłeś wówczas przytomności. Tak samo nie będziesz tracił świadomości w twej samadhi.

Masz tu przykład bardzo wyraźny tego, jak zasadniczo różni się Hatha joga od Radża jogi nowoczesnej. Hatha jogin dzisiejszy kształci w sobie zdolność, którą ćwierć wieku temu na nowo odkryto i nazwano "statuvolence". Ten "stan zależny od woli" nie jest niczym innym jak dowolnym wprawianiem ciała w anestezję lub nawet zesztywnienie. Anestezja zmysłów zastępuje Hatha joginowi to, co ty uzyskujesz pratjaharą. Gdy takie znieczulenie dojdzie aż do mózgu, Hatha jogin zapada w trans i to jest jego samadhi. W transie może ciałem astralnym wyjść z fizycznego, może zatem osiągnąć pewien stopień jasnowidzenia astralnego, ale ponad ten stopień nie sięga. Wiesz przecież, jak nieudolne rnoże być jego jasnowidzenie, skoro zasłaniają mu widnokrąg chmury myślaków, a zabarwiają mu go jego własne uczucia.

Do podobnego stopnia widzenia astralnego dochodzą też nowocześni "jasnowidze", którzy zdolność posługiwania się narządami astralnymi mają albo wrodzoną, albo rozbudzoną raczej praktykami hipnotycznymi niż magnetycznymi. Zrozumiesz, jak małą wartość mają takie widzenia, gdy dojdą do nich ludzie bez tej całej sumiennej pracy nad sobą, jaką obejmuje pięć stopni przygotowania. Zrozumiesz też, że tak zwane "kształcenie" mediów jasnowidzących przez rzekomych magnetyzerów jest w rzeczywistości tylko wypaczaniem ich rozwoju.

Całkiem innego rodzaju będzie twoje jasnowidzenie. Niepotrzebne, a nawet szkodliwe, byłyby dla ciebie wszelkie transy, "statuvolence" i uśpienia. Od patrzenia fizycznego do astralnego przejdziesz równie łatwo, jak łatwo przenosisz wzrok z książki czytanej na widok za oknem. Po prostu zwracasz uwagę na coś innego; w pierwszym wypadku na zmysły fizyczne, w drugim na astralne. To odwracanie uwagi od zmysłów fizycznych, a zwracanie jej na zmysły astralne lub myślowe, to jest samadhi w jodze nowoczesnej. Na zewnątrz objawia się to wspomnianym już "zwężeniem świadomości", ale niczym więcej. Nie ma tu bezwładności ciała ani nieczułości zmysłów fizycznych, nie ma w ogóle nic takiego, co mogłoby być poczytane za najlżejszy nawet objaw patologiczny.

Podczas samadhi jesteś w pełni władz fizycznych i psychicznych. Nie tracisz ani na chwilę świadomości, bo do trzech stanów świadomości znanych ludziom ogólnie, dołączyłeś stan czwarty, turija. Trzy stany znane to: jawa zwykła, dzienna, w której jesteś codziennie od obudzenia się rano do zaśnięcia wieczorem, dalej sen głęboki, kończący się zwykle kilka godzin po północy i sen lekki nad ranem, z którego zachowujesz w pamięci wspomnienia jako twoje "sny". Stan czwarty – turija, to ten, w którym jesteś podczas medytacji i kontemplacji, to stan nadświadomości.

To jest strona fizjologiczna twego stanu samadhi. Zatrzymałem umyślnie nad nią twoją uwagę na dłużej, abyś mógł pozbyć się wszelkiej obawy przed tym stanem, zwanym u Indów "snem" joginów. Wiesz zatem, że dla ciebie nie będzie to żaden sen ani stan anormalny. Przejdziemy teraz do strony psychologicznej. Stroną tą jest właśnie turija, czwarty stan świadomości, zwany słusznie nadświadomością, a jeszcze słuszniej wszechświadomością. Dla Indów dawnych turija była nadświadomością, bo wchodząc w nią, tracili świadomość codzienną, po prostu zasypiali. Dla ciebie jednak będzie turija wszechświadomością, bo wchodząc w turiję, nie tracisz świadomości codziennej. Jesteś równocześnie w stanie jawy, snu i nadświadomości.

Jeszcze ekstaza mistyków chrześcijańskich w Średniowieczu (jakkolwiek równa cechami turiji) była stanem, w którym tracili zwykłą świadomość. Wpadłszy w zachwycenie, nie widzieli i nie słyszeli nic, co się wokół nich działo – nie dlatego, że słyszeć nie chcieli, tylko dlatego, że nie mogli. Wspomniałem ci, że rozwijali świadomie tylko jeden ze swych "kwiatów lotosu" (jedną czakrę) i dzięki temu mogli wchodzić w ekstazę, ale nie potrafili zachowywać łączności ze zmysłami fizycznymi. Ty natomiast rozwijasz wszystkie padmy zarówno w ciele astralnym, jak w eterycznym, zdołasz zatem, podczas turiji, zachować łączność z ciałem fizycznym.

Nawet wtedy, gdy będziesz wychodził z ciała fizycznego, nie pozostawisz tego ciała w letargu ani w katalepsji. Hatha jogin musi je podczas samadhi wprawiać w letarg lub w sen głęboki, bo wychodzi zeń ciałem astralnym, a nawet częścią eterycznego. W ciele fizycznym podtrzymuje życie wtedy tylko część ciała eterycznego. Jest to zatem życie bardzo stłumione, prawie roślinne. Ty natomiast, wychodząc z ciała, bierzesz ze sobą tylko ciało myślowe, a zostawiasz przy ciele fizycznym ciało eteryczne i astralne. A to są właśnie te ciała, które przeciętny człowiek ma rozwinięte i których najwięcej używa. Gdy zatem wyjdziesz ciałem myślowym, nie zmienisz się wcale dla twego otoczenia. Będziesz mógł poruszać się, patrzeć, słyszeć, mówić i czuć jak poprzednio. Nikt z otaczających nie zauważy w tobie zmiany. Odwrócisz od rzeczy zewnętrznych uwagę twej jaźni wyższej, ale jaźń niższa pozostanie w twym ciele fizycznym, razem z eterycznym i astralnym, bo te trzy ciała właśnie się na nią składają. Dla ludzi w otoczeniu będziesz taki sam jak oni, bo oni za swoje "ja" uważają właśnie swą jaźń niższą, czyli te trzy ciała.

Zrozumiałeś więc, że twoje samadhi nie będzie żadnym stanem anormalnym, który mógłby budzić w tobie niepokój o twe zdrowie, a w innych ludziach obawę o całość twych zmysłów. Rzecz prosta, że do samadhi nie będziesz szukał towarzystwa ludzi, lecz będziesz je uprawiał w ciszy i w samotności. Na stopniach wyższych nauczysz się władać twym ciałem eterycznym na tyle, że nie tylko będziesz świadomie kierował jego prądami przepływającymi w obrębie ciała fizycznego, lecz także zdołasz części ciała eterycznego wysuwać dowolnie na zewnątrz, poza obręb ciała fizycznego. Wtedy także zdołasz zachować pełną przytomność umysłu, bo będziesz wysuwać tylko te części ciała eterycznego, których chwilowo nie potrzebujesz w ciele fizycznym. A których nie potrzebujesz i kiedy ich nie potrzebujesz, zdołasz rozeznać świadomie.

Nie będzie to więc nic podobnego do objawów mediumizmu. Przykład tego możesz wziąć z życia Bławatskiej, która pragnąc przekonać niedowiarka o możliwości wysuwania ciała eterycznego przy zachowaniu pełnej świadomości, stanęła w pewnej odległości od niego, a potem swym ciałem eterycznym zapukała silnie w zęby niedowiarka, i to od wnętrza jego jamy ustnej. Oczywiście nie przekonała go, bo niedowiarek przerażony w pierwszej chwili tak niezbitym dowodem, już na drugi dzień zaprzeczył wszystkiemu twierdząc, że widocznie padł ofiarą halucynacji. Dla ciebie jednak, jego zaprzeczenie będzie zrozumiałe jako obawa uznania faktu, który mu się w głowie nie mieścił. Będzie to dla ciebie także przestrogą, abyś wtedy, gdy już podobną zdolność uzyskasz, nie pokusił się o chętkę "przekonywania" kogokolwiek o tej zdolności, bo nie przekonasz nikogo, a narazisz się tylko na ośmieszenie. Gdy ludzie czegoś pojąć nie umieją, wówczas wolą raczej zaprzeczyć, niż zmienić swe pojęcia dawno zakorzenione.

Abyś mógł świadomie władać prądami ciała eterycznego, musisz mieć rozwinięte jego narządy, a ponadto narządy ciała astralnego, bowiem impulsy twej woli będą z reguły szły z góry w dół, to znaczy od ciała myślowego, przez astralne, do eterycznego. Zatem wszystkie twe padmy muszą być czynne, muszą wirować i świecić. Na stopniu dhjany pracowałeś m.in. nad rozwojem czakry ośmiopłatkowej, ale nie doprowadziłeś jej jeszcze do pełnego rozkwitu. Od niej zależą, w znacznej mierze, prądy w ciele eterycznym. Rozwój pierwszego płatka tej czakry polega na odróżnianiu pozorów od istoty rzeczy, mniemania od prawdy, inaczej mówiąc, na odróżnianiu tego, co znikome, od tego, co ma trwałe znaczenie. Gdy ten sposób odróżniania przyswoisz sobie tak zupełnie, że stanie się już niejako twym nawykiem, cechą twego charakteru, utworzysz sobie w głowie ośrodek dla tych prądów eterycznych, którymi masz kierować świadomie. Te ćwiczenia medytacyjne, które uprawiałeś dotychczas, przygotowują ci możliwość przesunięcia ośrodka nieco w dół i w głąb głowy, aż ku lotosowi szesnastolistnemu.

Odpowiednie ocenianie rzeczy znikomych w relacji do prawdziwych, umacnia ów ośrodek prądów eterycznych w padmie 16-płatkowej, a ponadto wywiera doniosły wpływ przekształcający na całe twe ciało eteryczne. Dotychczas ciało to było niejako nie osłonięte od zewnątrz. Prądy eteryczne z otoczenia wnikały w nie swobodnie i uchodziły twej świadomości. Teraz zaś, twe własne prądy, którymi sam kierujesz, rozgałęziają się na powierzchni ciała eterycznego i splatają coraz gęściej ze sobą, tworząc rodzaj delikatnej siatki. Gdy więc prądy zewnętrzne, docierające z otoczenia, dotkną twego ciała eterycznego, nie mogą już w nie wnikać niepostrzeżenie dla ciebie. Napotykają na ową subtelną siatkę, którą ty sam utworzyłeś, pobudzają ją do drgań podobnie, jak światło pobudza do drgań siatkówkę oka i przez drugi płatek padmy docierają do twej świadomości. Nabierasz zdolności odczuwania prądów zewnętrznych, czyli zdolności odbierania wrażeń eterycznych z otoczenia. Trzeci płatek czakry 8-płatkowej mógł rozwijać się dzięki "uzdatnieniu poszóstnemu", które zacząłeś uprawiać w nijamie, to przygotowanie zbudziło z uśpienia padmę 12-płatkową w sąsiedztwie serca. Teraz idzie o przeniesienie jeszcze dalej w dół tego ośrodka prądów, któremu przygotowałeś miejsce w padmie krtaniowej (16-płatkowej). Przenieść go możesz dopiero wtedy, gdy nie tylko czakra 12-płatkowa, ale i czakra 8-płatkowa będzie w pełni rozbudzona i dojrzała do ruchu.

Przychodzi więc kolej na rozwinięcie czwartego płatka w lotosie ośmiolistnym. W tym celu masz w sobie pielęgnować "pragnienie oswobodzenia" tak usilnie, aby, podobnie jak trzy poprzednie, nadało trwałą cechę twemu charakterowi. Dopiero wtedy, gdy przestaniesz patrzeć na rzeczy i istoty zewnętrzne z twego ciasnego stanowiska osobistego, będziesz oswobodzony od wszystkiego, co wiąże się z właściwościami twej natury osobistej. Twoje ciasne "ja" musi zniknąć wobec istot i zjawisk światów wyższych, abyś mógł uzyskać dostęp do tych światów. Bez tego patrzyłbyś na owe istoty i zjawiska przez pryzmat twego zabarwienia osobistego, wnosiłbyś tam ostre granice swego "ja", od których odskakiwałyby te istoty, nie mogąc wniknąć w twe wnętrze. Tak samo i ty nie mógłbyś wnikać w nie swoją istotą, bo stawiałaby ci opór nieprzebita powierzchnia twej osobowości, poza którą nie umiałbyś wyjść.

Oczywiście, to oswobodzenie się od patrzenia na wszystko ze stanowiska osobistego nie ma nic wspólnego z jakimś, choćby najlżejszym, przytłumianiem poczucia osobistego "ja". Poczucie takie musisz zachować, a nawet starannie je wzmacniać. Wiesz przecież, że w światach wyższych nie ma granic tak ścisłych jak w świecie fizycznym, które by oddzielały "ja" od "nie ja". Co innego jest mieć silne poczucie jaźni, a co innego umieć odczuwać jaźń obcą. Te dwie rzeczy musisz umieć pogodzić ze sobą. Poczucie twej jaźni chroni cię od wpadnięcia w bezświadomość podczas medytacji uprawianej ciałem astralnym lub eterycznym. W powszednim życiu przywykłeś do myślenia mózgiem i zapewne już podczas pierwszych prób w medytowaniu miałeś sposobność zauważyć, jak łatwo tracisz poczucie siebie, gdy myśleniem masz wyjść ponad mózg, gdy go zostawiasz na uboczu, jak narzędzie, którego chwilowo nie używasz. Może nawet wpadłeś w sen wówczas, bo po prostu wchodziłeś w te same warunki, w jakie wchodzi się przy zasypianiu: traci się świadomość z chwilą wyłączenia mózgu od działania. Teraz już umiesz myśleć bez mózgu fizycznego, ale może nie umiesz jeszcze zachowywać świadomości siebie także wtedy, gdy wcale nie myślisz – ani mózgiem, ani bez mózgu.

Jeżeli dobrze zdawałeś sobie sprawę z twych przeżyć podczas ćwiczeń medytacyjnych, to mogłeś zauważyć wrażenie dość przykre, jakiego się początkowo doświadcza. Jest to uczucie pustki, prawie nicości, a w parze z tym uczucie rozczarowania. Wchodzisz w świat nadzmysłowy, o którym mimowolnie wytworzyłeś sobie wyobrażenie czegoś niesłychanie wzniosłego, jasnego, pełnego życia i ruchu. Wchodzisz weń i oto ogarnia cię ciemność i najzupełniejsza pustka. Nie napotykasz w nim nic, nie odbierasz żadnych wrażeń, nie odczuwasz nawet siebie. Czujesz się zawiedziony w oczekiwaniach, a nawet czujesz obawę przed tą pustką lodowatą. Boisz się wstąpić w nią, zanurzyć się w niej, zanurzyć to, co jedynie zatrzymałeś w swej świadomości: poczucie siebie. A musisz je utrzymać, bo początkowo w tym świecie nie napotykasz nic innego prócz tego poczucia siebie, poczucia twego istnienia.

Tak jest jednak tylko początkowo. Podobnie zachowuje się człowiek ślepy od urodzenia, gdy mu operacja oczu umożliwi widzenie. Boi się po prostu tych wrażeń świetlnych; początkowo zamyka oczy i woli nadal chodzić po omacku, niż powierzyć się swemu nowemu zmysłowi, którego jeszcze nie umie używać. Dopiero stopniowo nabiera wprawy w patrzeniu. Tak samo i ty dopiero powoli będziesz wprawiał się i wczuwał w światy nadzmysłowe, będziesz czuł się w nich coraz pewniejszy i swobodniejszy.

Masz więc utrzymać poczucie siebie, nie tracić go nawet na chwilę, choćby w wypadkach, gdy medytujesz nie myślą, lecz uczuciem lub wolą, A utrzymać to poczucie zdołasz tym pewniej, im lepiej rozwiniesz swą padmę dwupłatkową. Wiesz już, że padma ta mieści się na czole, między brwiami i że nazywają ją także lotosem o 96 płatkach. Przedwczesne jej rozwijanie byłoby chybione, ponieważ nie miałoby zastosowania, a nawet mogłoby być szkodliwe. Wiesz już, że czeka cię "rozszczepienie osobowości" na trzy odrębne władze, działające niezależnie od siebie. Władze te, to: myśl, uczucie i wola, a narządami, którymi się posługują są lotos oczny, krtaniowy i sercowy. Gdybyś np. za wcześnie rozwinął czakrę dwulistną, twa władza myślenia mogłaby uzyskać taką przewagę nad innymi, że już tamte nie zdołałyby wykształcić się samodzielnie. Dlatego więc dotychczas pracowałeś równomiernie nad wszystkimi trzema władzami czyli nad trzema ciałami: myślowym, eterycznym i astralnym. Medytacje, które już uprawiałeś i te, które ci wskażę w dalszych rozdziałach, doprowadzą twą padmę dwupłatkową do dojrzałości.

Raja Yoga





© 2003-2008 Bractwo Złotej Szaty Świątyni Mądrości Śigatse. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kontakt: raani@shigatse.pl